każdy sposób na zdobycie piwka jest dobry
O ile do miśków w Tatrach nic nie mam,w końcu to ich środowisko naturalne,
to takiego miśka z Krupówek jestem gotów potraktować tak jak gość
z artykułu w tygodniku.
A swoją drogą miałem kiedyś na Krupówkach podobny przypadek,ale
facet zachowywał się kulturalnie ,podszedł i grzecznie poprosił o jakieś
drobne na piwo.Nie gadał żadnych głupot,że jest bezdomny ,głodny
itd.,jak to zwykle bywa,a jedzie od niego gorzałą aż miło.Pwiedział
że chce wypić piwo a nie ma kasy,poprostu.
Jak to mówią ,zrozum człowieka a i inni ciebie zrozumieją.
Prędkość rozchodzenia się dźwięków w helu jest większa niż w powietrzu. Głos jest "przyspieszony" i piskliwy.
Fajnie, co ?
Efektem "gadek w helu" są oczywiście setki czarnych baloników porzuconych na ulicy.
Tak z ciekawości pytam
To rzeczywiście niezła zabawa z tym helem,ale chyba dla lubiących adrenaline,
albo dla potencjalnych samobójców.
Tylko szkoda dzieciaka,co użył w szpitalu to pewnie długo popamięta.
Mamy "kolejną atrakcję" na Krupówkach - dyliżanse
http://www.tygodnikpodhal...rticle&sid=2723
kto kupi łoscypka (oczywiście z krowiego mlaka hihi) z takiego dyliżansu? w sumie na fotce ładnie to wygląda, nie wiadomo jednak jakie jest ich zagęszczenie...żeby z Krupówek nie zrobiła nam się ulica Dyliżansowa
Te "dyliżanse" to chyba mają przypominać dawne wozy, którymi jeżdżono z Krakowa, a potem z N.Targu do Zakopanego - sądząc po ich wyglądzie i porównaniu z archiwalnymi zdjęciami z czasów "przed pociągowych"....
pozdrawiam
gb
Kto widział film "Dyliżans" albo inny western, ten wie, że to nie dyliżanse, tylko wozy osadników, albo "furki" którymi, jak zauważył GB, wożono gości aż z Krakowa
Jak już tak sypiecie w misiowym temacie linkami, to ja też cosik wrzucę do poczytania:
http://zakopane.naszemias...nia/607727.html
http://zakopane.naszemias...nia/607250.html
Choć dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego uważa, że na Kościelec (szczyt wznoszący się nad Czarnym Stawem Gąsienicowym, 2155 m n.p.m.) prowadzi łatwy szlak, wielu turystów jest innego zdania. Rok temu, gdy na podejściu pod ten szczyt poślizgnął się i zginął turysta, na nowo odezwały się głosy, że szlak na Kościelec powinien być zabezpieczony łańcuchami. - Chodzę po Tatrach, nie tylko polskich, od kilku już lat. Parę ambitnych szczytów "zaliczyłam". Ale chyba nigdzie tak się nie bałam, jak na Kościelcu. Nawet na Czerwonej Ławce na Słowacji, a ta do łatwych na pewno nie należy - opowiada Bernadka zZakopanego. - Najgorzej było wtedy, gdy musiałam dać całkiem spory krok nad przepaścią, a po drugiej stronie była tylko niezbyt duża półka skalna. Naprawdę się bałam. Było jeszcze kilka miejsc, które moim zdaniem, aż proszą się o zabezpieczenia. Dziwię się, że nie ma tam np. łańcuchów, choć na innych łatwiejszych szlakach są.
Dyrektor TPN jednak stanowczo protestuje przeciwko instalowaniu zabezpieczeń w innych miejscach niż w tych, gdzie już są. - Nigdzie więcej nie będzie cywilizowania gór! - zaznacza dyrektor Skawiński. - Ponad 100-letnia tradycja zweryfikowała w dostateczny sposób te miejsca, gdzie są konieczne zabezpieczenia i nie ma mowy o nowych. Nie będziemy zakładać żelaznych instalacji tylko dlatego, że w góry idą ludzie szaleni. Poza tym uśpiłoby to czujność osób, które uważają, że jak jest łańcuch, to jest bezpiecznie i nie spadną. A to nieprawda! Jak ktoś nie czuje się na siłach, aby iść na Kościelec, bo jest dla niego zbyt trudny - argumentuje szef Parku - niech wybierze inny szlak, odpowiedni dla jego umiejętności i predyspozycji psychicznych.
HAK - Gazeta Krakowska
Bardzo lubię Kościelec - niby nieduży i niepozorny, a jednak uważam, że trudnością może się równać z OP. Można powiedzieć, że ma swój klimat, i to właśnie częściowo przez brak zabezpieczeń. MZ tak powinno zostać.
Turyści boją się atakujących psów
Dzik atakuje Kaczyńskiego
Mały Biedny Miś
Expose Kanclerza