Miś atakuje

Patrzysz na archiwalną wersję wątku "Miś atakuje" z forum www.321gory.pl/phpBB2/


Strona 1 z 11

Janek - 2006-05-24, 17:14

każdy sposób na zdobycie piwka jest dobry

xj61 - 2006-05-24, 19:17

O ile do miśków w Tatrach nic nie mam,w końcu to ich środowisko naturalne,
to takiego miśka z Krupówek jestem gotów potraktować tak jak gość
z artykułu w tygodniku.
A swoją drogą miałem kiedyś na Krupówkach podobny przypadek,ale
facet zachowywał się kulturalnie ,podszedł i grzecznie poprosił o jakieś
drobne na piwo.Nie gadał żadnych głupot,że jest bezdomny ,głodny
itd.,jak to zwykle bywa,a jedzie od niego gorzałą aż miło.Pwiedział
że chce wypić piwo a nie ma kasy,poprostu.
Jak to mówią ,zrozum człowieka a i inni ciebie zrozumieją.

giaur - 2006-05-24, 19:35

Reporter Tygodnika był świadkiem sytuacji w której umięśniony partner jednej z zaczepionych kobiet zareagował obdzielając "wiewiórkę" pięścią po twarzy.

Prawie tak samo się skończyło, jak się do Mallory przykleił w wakacje

[ Dodano: 2006-05-24, 19:43 ]

Artur - 2006-05-25, 11:26

Może się doszukuję, ale ten napad na kobietę na Nosalu od razu mi się z nimi skojarzył.


Nic z tych rzeczy: sępy nie wychylają nosa poza Krupówki i scisłą okolicę. Poza tym każde futro ma kilku użytkowników. Szczególnie groźny jest jeden z wiewiórek, który na pospolite, brytanowe "wypierdalaj" reaguje atakiem wścieklizny (drugi jest spokojny: "nie bij mnie kurwa, już mnie dość życie bije"). Sepy - niestety - są wyjątkowo uciążliwe... Jest jeszcze jegomość na wózku inwalidzkim, który od pięciu lat zbiera na protezy (ma całkiem niezłe i bardzo sprawnie się w nich porusza). Są jeszcze Cyganie ze Słowacji sprzedający lornetki prosto z Chin "pan kupi lornetkę za tanio" I są sprzedawcy czego popadnie, sczególnie aktywni po 18:00, gdy straż miejska nie pracuje.
Natomiast majstersztykiem handlowym jest sprzedawanie halu w balonikach o pojemności zirca 4÷6 litrów. 2 złote sztuka. Niewtajemniczonych informuję, iż jest to "hel do pogadania"
I tak to się kleci jakoś w naszym przedziwnym miasteczku.
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów

Filanc - 2006-05-25, 11:30

Niewtajemniczonych informuję, iż jest to "hel do pogadania"


A cóż to jest? Gaz rozweselający?

Artur - 2006-05-25, 11:32

Prędkość rozchodzenia się dźwięków w helu jest większa niż w powietrzu. Głos jest "przyspieszony" i piskliwy.
Fajnie, co ?
Efektem "gadek w helu" są oczywiście setki czarnych baloników porzuconych na ulicy.

Filanc - 2006-05-25, 11:37

Prędkość rozchodzenia się dźwięków w helu jest większa niż w powietrzu. Głos jest "przyspieszony" i piskliwy.


No dobra, ale jak to sie robi? Zaciągasz się helem z balonika czy jak?

jerry - 2006-05-25, 13:25

Prędkość rozchodzenia się dźwięków w helu jest większa niż w powietrzu. Głos jest "przyspieszony" i piskliwy.
ale co to ma do mowy?

Artur - 2006-05-25, 14:26

zawsze myslalem ze po zaciagnieciu sie helem, struny glosowe ulegaja zwezeniu (czy cos takiego) i stad wynika 'ciekawa' barwa glos

Może i tak.
A helem sie zaciągasz.
Chodzi o to, że 2 złote za parę litrów gazu, nawet i szlachetnego, to niezłe "przebicie"

giaur - 2006-05-25, 14:57

Szczególnie groźny jest jeden z wiewiórek, który na pospolite, brytanowe "wypierdalaj" reaguje atakiem wścieklizny (drugi jest spokojny: "nie bij mnie kurwa, już mnie dość życie bije").

Uhehehe
A skoro już masz informacje takie dokładne to popytam: skąd oni są? Znaczy gdzie mieszkają? Dużo ich jest? Solidarna ta grupka, czy raczej w dupie mają los innych?

Filanc - 2006-05-25, 15:00

A skoro już masz informacje takie dokładne to popytam: skąd oni są? Znaczy gdzie mieszkają? Dużo ich jest? Solidarna ta grupka, czy raczej w dupie mają los innych?


A co, porządek byś z nimi zrobił?

giaur - 2006-05-25, 15:20

Tak z ciekawości pytam

tomek.l - 2006-05-29, 21:46

http://www.tygodnikpodhal...rticle&sid=2709

xj61 - 2006-05-30, 16:56

To rzeczywiście niezła zabawa z tym helem,ale chyba dla lubiących adrenaline,
albo dla potencjalnych samobójców.
Tylko szkoda dzieciaka,co użył w szpitalu to pewnie długo popamięta.

anova - 2006-05-31, 09:49

Mamy "kolejną atrakcję" na Krupówkach - dyliżanse

http://www.tygodnikpodhal...rticle&sid=2723

kto kupi łoscypka (oczywiście z krowiego mlaka hihi) z takiego dyliżansu? w sumie na fotce ładnie to wygląda, nie wiadomo jednak jakie jest ich zagęszczenie...żeby z Krupówek nie zrobiła nam się ulica Dyliżansowa

GB - 2006-05-31, 11:31

Te "dyliżanse" to chyba mają przypominać dawne wozy, którymi jeżdżono z Krakowa, a potem z N.Targu do Zakopanego - sądząc po ich wyglądzie i porównaniu z archiwalnymi zdjęciami z czasów "przed pociągowych"....
pozdrawiam
gb

Filanc - 2006-05-31, 11:59

Kto widział film "Dyliżans" albo inny western, ten wie, że to nie dyliżanse, tylko wozy osadników, albo "furki" którymi, jak zauważył GB, wożono gości aż z Krakowa

anova - 2006-05-31, 12:02

wożono gości aż z Krakowa
a to mieli wygodnie....

yoostek - 2006-05-31, 21:20

Jak już tak sypiecie w misiowym temacie linkami, to ja też cosik wrzucę do poczytania:

http://zakopane.naszemias...nia/607727.html

http://zakopane.naszemias...nia/607250.html

giaur - 2006-06-01, 10:37

http://zakopane.naszemias...nia/607250.html

1. Moim zdaniem to powinno być w innym wątku, bo tutaj ni cholery nie pasuje.
2. Zgadzam się w 100% ze Skawińskim.

yoostek - 2006-06-01, 12:07


1. Moim zdaniem to powinno być w innym wątku, bo tutaj ni cholery nie pasuje.


Wiem. Pisałam przecież, że się misz masz zrobił w temacie misiowym.
Jak Ci się chce to zakładaj nowy temat. Ja leń jestem

Mallory - 2006-06-03, 16:49

Choć dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego uważa, że na Kościelec (szczyt wznoszący się nad Czarnym Stawem Gąsienicowym, 2155 m n.p.m.) prowadzi łatwy szlak, wielu turystów jest innego zdania. Rok temu, gdy na podejściu pod ten szczyt poślizgnął się i zginął turysta, na nowo odezwały się głosy, że szlak na Kościelec powinien być zabezpieczony łańcuchami. - Chodzę po Tatrach, nie tylko polskich, od kilku już lat. Parę ambitnych szczytów "zaliczyłam". Ale chyba nigdzie tak się nie bałam, jak na Kościelcu. Nawet na Czerwonej Ławce na Słowacji, a ta do łatwych na pewno nie należy - opowiada Bernadka zZakopanego. - Najgorzej było wtedy, gdy musiałam dać całkiem spory krok nad przepaścią, a po drugiej stronie była tylko niezbyt duża półka skalna. Naprawdę się bałam. Było jeszcze kilka miejsc, które moim zdaniem, aż proszą się o zabezpieczenia. Dziwię się, że nie ma tam np. łańcuchów, choć na innych łatwiejszych szlakach są.

Dyrektor TPN jednak stanowczo protestuje przeciwko instalowaniu zabezpieczeń w innych miejscach niż w tych, gdzie już są. - Nigdzie więcej nie będzie cywilizowania gór! - zaznacza dyrektor Skawiński. - Ponad 100-letnia tradycja zweryfikowała w dostateczny sposób te miejsca, gdzie są konieczne zabezpieczenia i nie ma mowy o nowych. Nie będziemy zakładać żelaznych instalacji tylko dlatego, że w góry idą ludzie szaleni. Poza tym uśpiłoby to czujność osób, które uważają, że jak jest łańcuch, to jest bezpiecznie i nie spadną. A to nieprawda! Jak ktoś nie czuje się na siłach, aby iść na Kościelec, bo jest dla niego zbyt trudny - argumentuje szef Parku - niech wybierze inny szlak, odpowiedni dla jego umiejętności i predyspozycji psychicznych.
HAK - Gazeta Krakowska

Bardzo lubię Kościelec - niby nieduży i niepozorny, a jednak uważam, że trudnością może się równać z OP. Można powiedzieć, że ma swój klimat, i to właśnie częściowo przez brak zabezpieczeń. MZ tak powinno zostać.


Strona 1 z 11