Coś dla miłośników Karpat Wschodnich

Patrzysz na archiwalną wersję wątku "Coś dla miłośników Karpat Wschodnich" z forum www.321gory.pl/phpBB2/


Strona 1 z 21, 2

lucyna - 2007-06-06, 20:36

Ostatnio na rynku okazało się kilka ciekawych pozycji poświęconych Karpatom Wschodnim. Szczególnie polecam dwie pozycje.
Jedna z nich to " Bojkowie górale połonin. Przewodnik po kulturze bojkowskiej" Macieja Skowrońskiego i Agaty Skowrońskiej-Wydrzyńskiej. Piękne wydanie, bogato ilustrowane, w twardej oprawie koszt 15 zł.
Reprint "Karpaty i Podkarpacie" F. Antonigo Ossendowskiego. Lektura obowiązkowa przewodników beskidzkich. 50 zł
Trzecia pozycja raczej tudna do zdobycia, wydawnictwo samorządowe "Pogranicze polsko-ukraińskie w Bieszczadach. Przewodnik" Andrzeja Szczerbickiego.

Filanc - 2007-06-06, 20:59

I na pewno do kupienia u Lucyny...

GB - 2007-06-06, 21:03

Lucyno - potraktuj ten list jako typową drobną "zaczepkę"

Wydawało mi się, że tak wytrawna Znawczyni Karpat Wschodnich jak Ty - już od dawna zna "Karpaty i Podkarpacie" Ossendowskiego - z orginalnych wydań przedwojennych. Mimo całego podziwu dla reprintów - wydanie orginalne jest efektowniejsze...

pozdrawiam
gb

lucyna - 2007-06-06, 21:39

Lucyno - potraktuj ten list jako typową drobną "zaczepkę"

Wydawało mi się, że tak wytrawna Znawczyni Karpat Wschodnich jak Ty - już od dawna zna "Karpaty i Podkarpacie" Ossendowskiego - z orginalnych wydań przedwojennych. Mimo całego podziwu dla reprintów - wydanie orginalne jest efektowniejsze...

pozdrawiam
gb


Witaj GB, jak miło spotakć po drodze zdrowy rozsądek.
Miałam okazję tylko orginał przeglądnąć.

GB - 2007-06-06, 22:19

Lucyno - a cóż za spotkanie - ja wracam. A Ty się dopiero wybierasz?

pozdrawiam
gb
ps
Orginał książki Ossendowskiego - tej o Karpatach jak i Malczewskiego o Tatrach posiadam od dawna. To rzeczywiście "lektura obowiązkowa" dla przewodników i miłośników regionów. Tyle tylko, że o tym, że to lektura obowiązkowa - "wypadało" wiedzieć wcześniej - przed wydaniem reprintu. Są jeszcze w Polsce biblioteki...

lucyna - 2007-06-07, 03:46

Spotkania mają to do siebie, że wielokroć są przypadkowe.
Tak było w moim wypadku. Zaczynam dopiero poznawać literaturę przedmiotu. Nie zapominaj GB, że mieszkam w Bieszczadach. W jaki sposób mogę skorzystać z zasobów dobrej biblioteki? Z tego co wiem to ja posiadam jeden z największych zbiorów regionaliów w okolicy. Nie biorę pod uwagę księgozbioru sanockiego skansenu.
pozdrawiam
ps.
Stawiasz zbyt wysoką poprzeczkę przewodniczce. Liczy się tylko brewiasz, czyli rewaszowski przewodnik. Vincenz czy Schramm to lektura nadobowiązkowa.
GB ja jestem czystą komercją niczym więcej.

Filanc - 2007-06-07, 11:59

Bieszczady zawsze na Twoim szlaku!

Lucy, gdzie reklamy?
Czyżby już nieaktualne?

GB - 2007-06-07, 12:22

Stawiasz zbyt wysoką poprzeczkę przewodniczce.

Ponieważ sobie poprzeczkę - subiektywnie i cynicznie - obniżam, siłą rzeczy podwyższam ją dalszym i bliższym znajomym. Przyjaciele - mają wręcz przechlapane...

pozdrawiam
gb
ps
Tłumaczenia o "miejscu zamieszkania" - nie przyjmuję do wiadomości.
Podobno słusznie miniony ustrój szanse wyrównał... A obecny jeszcze poprawił tę równość...

lucyna - 2007-06-07, 20:39

Stawiasz zbyt wysoką poprzeczkę przewodniczce.

Ponieważ sobie poprzeczkę - subiektywnie i cynicznie - obniżam, siłą rzeczy podwyższam ją dalszym i bliższym znajomym. Przyjaciele - mają wręcz przechlapane...

pozdrawiam
gb
ps
Tłumaczenia o "miejscu zamieszkania" - nie przyjmuję do wiadomości.
Podobno słusznie miniony ustrój szanse wyrównał... A obecny jeszcze poprawił tę równość...

I co mogę na takie dictum verbum odpowiedzieć. Poprostu zabrakło mi argumentów.
Przyznaję ze skruchą nie przeczytałam wcześniej tej książki. Żałuję, rzeczywiście jest świetna.
Rzeczywiście poprzeczka może nie jest za wysoko postawiona. Czy polecisz mi jakąś lekturę?
Pozdrawiam

GB - 2007-06-07, 21:54

Ja na lekturze dot. Bieszczadów się znam niekoniecznie.
Poza przewodnikami - powojennymi i przedwojennymi, Ossendowskim, Vincenzem oraz Gerhardem wiele więcej nie czytałem. No i jeszcze artykuły z Wierchów... Nie liczę ostatnio wydanych książek wspomnieniowych typu "Wołanie z Połonin".
Nie bardzo więc mogę jakąś lekturę polecać.
Może spytaj Basi?

pozdrawiam
gb

lucyna - 2007-06-07, 22:02

Ja na lekturze dot. Bieszczadów się znam niekoniecznie.
Poza przewodnikami - powojennymi i przedwojennymi, Ossendowskim, Vincenzem oraz Gerhardem wiele więcej nie czytałem. No i jeszcze artykuły z Wierchów... Nie liczę ostatnio wydanych książek wspomnieniowych typu "Wołanie z Połonin".
Nie bardzo więc mogę jakąś lekturę polecać.
Może spytaj Basi?

pozdrawiam
gb


Wybacz GB ale nie mogę się rozpraszać.
Serdecznie pozdrawiam

Stonka - 2007-06-07, 22:04

Witold Michałowski, Janusz Rygielski "Spór o Bieszczady".

GB - 2007-06-07, 22:27

To się nie rozpraszaj... Wybaczam. Ale co miałoby Cię rozpraszać? Czytanie tych książek?, ich szukanie?, kontynuowanie tej dyskusji???

pozdrawiam
gb
ps
Książkę przypomnianą przez Stonkę - również czytałem i chyba gdzieś jeszcze mam...

lucyna - 2007-06-07, 22:34

To się nie rozpraszaj... Wybaczam. Ale co miałoby Cię rozpraszać? Czytanie tych książek?, ich szukanie?, kontynuowanie tej dyskusji???

pozdrawiam
gb
ps
Książkę przypomnianą przez Stonkę - również czytałem i chyba gdzieś jeszcze mam...


Czytanie nie.
Szukanie tym bardziej.
Kontynuowanie tak. Bardzo lubię z Tobą rozmawiać. Nawet wtedy, gdy jesteś sarkastyczny.

Czy mogę zadać Ci osobiste pytanie?
Pobierałeś nauki u jezuitów?

lucyna - 2007-06-07, 22:41

Witold Michałowski, Janusz Rygielski "Spór o Bieszczady".


Mam. Zdobyłam ją podstępem. Zgubiłam książkę z bilblioteki. Kosztowała mnie 3 przewodniki.

Filanc - 2007-06-07, 22:54

Dobrzy ludzie - zakopcie tę kurwę!

GB - 2007-06-07, 22:55

Nie - i nie wiem czy mam tego żałować czy też nie.
Co prawda - nie mam pewności czy ksiądz, który prowadził religię w czasie gdy uczyłem się w liceum, a potem organizował duszpasterstwo akademickie - nie był Jezuitą - ale raczej nie.

Tak na dobrą sprawę - to Twoja ostatnia wypowiedź jest w "najlepszym" jezuickim stylu.
Z jednej strony - pytanie o to czy pobierałem nauki u Jezuitów - powinno mi pochlebić, z drugiej strony - powinno urazić. Ponieważ jednak nie znasz mnie zbyt dobrze - chyba powinienem się obrazić...

pozdrawiam
gb

lucyna - 2007-06-07, 23:07

Nie, proszę, nie obrażaj się. Nie mogę ryzykować.
Dalszy tekst wykasowałam. Zrobiłam coś bezsensownego i głupiego.

Pozdrawiam

Janek - 2007-06-07, 23:21

Dobrzy ludzie - zakopcie tę kurwę!


Lucyna, bardzo mi przykro - jesteś nieuleczalną idiotką. Poczytaj sobie co Ty wypisujesz. Toż nawet Dzik jest przy Tobie subtelnym intelektualistą.

GB - 2007-06-07, 23:24

Największym blamażem - jest obawa przed nim...
Obrażają się jedynie panny służące. W starych, angielskich romansach.
Ja obrażam się niezwykle rzadko.
Zresztą - nie śmiałbym - pozbawiając Ciebie możliwości "czytania mnie" pozbawić tej możliwości reszty Forumowiczów

pozdrawiam
gb

Muszę przyznać, że jesteś znacznie mądrzejszy niż ja i zdecydowanie wprawniej posługujesz się słowem.

No cóż - powinienem pominąć tę uwagę milczeniem...
No bo pisanie: "to dla mnie nie nowina" - byłoby chyba niezbyt uprzejme

lucyna - 2007-06-07, 23:28

@GB to nie mój dzień.
Muszę to przemyśleć. To pierwsze.
Z pozostałymi niestety zgadzam się.
dostało mi się po łapach i to zdrowo.

Janek - 2007-06-07, 23:30

Muszę to przemyśleć.


To niestety jest niemożliwe.

lucyna - 2007-06-07, 23:32

Dzięki GB za nauczkę.

GB - 2007-06-07, 23:35


Polecam się na przyszłość...

pozdrawiam
gb

lucyna - 2007-06-07, 23:37

Nie, dziękuję.

GB - 2007-06-07, 23:40

Nie dziękuj - nie ma za co...

pozdrawiam
gb

chief - 2007-06-08, 08:37

Dobrzy ludzie - zakopcie tę kurwę!

dobrzy ludzie - zakopcie tego chuja !

chief - 2007-06-08, 09:25

Z tego co wiem to ja posiadam jeden z największych zbiorów regionaliów w okolicy

czy masz może jakiś pozycje obejmujące Pieniński Pas Skałkowy na południe od Bieszczadów ? (Słowacja)

lucyna - 2007-06-08, 20:50

Filanc - 2007-06-08, 23:26

Niestety, nie mogę Ci pomóc

Chief, to już chyba siódmy raz, kiedy Lucy pisze te słowa (sprawdź).
Ona Ci nie pomoże, ale Ty możesz pomóc jej. Tak z dobrego serca, za friko.

-> Lucy, wypierdalaj.

lucyna - 2007-06-10, 05:45

Ostatnio buszuję po księgarniach. Wczoraj znalazłam coś ciekawego, godnego polecenia: "Zamieszańcy. Studium etnograficzne" Henryka Olszańskiego wydawnictwo Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Oprócz tego polecam prezentację multimedialną Bieszczadzkiego Parku Narodowego. "...multimedialny przewodnik przyrodniczy prezentuje walory przyrodnicze, krajobrazowe i historyczne...w oparciu o istniejącą sieć ścieżek przyrodniczych". Cena prezentacji 1.80 zł.

GB - 2007-06-10, 11:12

Księgarnie krośnieńskie są takie sobie. Sanockich jeszcze nie poznałem - może w tym roku. Ale warto wpaść do księgarni/kiosku w sanockim skansenie. Dużo albumów i albumików, sporo różnych opracowań "lokalnych", półprzewodników i innych takich...

pozdrawiam
gb
ps
Na buszowanie - mimo wszystko chyba trzeba wybrać Rzeszów lub Kraków...

Janek - 2007-06-10, 11:43

Ostatnio buszuję po księgarniach. Wczoraj znalazłam coś ciekawego, godnego polecenia: "Zamieszańcy. Studium etnograficzne" Henryka Olszańskiego wydawnictwo Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Oprócz tego polecam prezentację multimedialną Bieszczadzkiego Parku Narodowego. "...multimedialny przewodnik przyrodniczy prezentuje walory przyrodnicze, krajobrazowe i historyczne...w oparciu o istniejącą sieć ścieżek przyrodniczych". Cena prezentacji 1.80 zł.


Ja też buszuję. Kilka dni temu znalazłem w koszalińskim antykwariacie "Notatniki bieszczadzkie" dzieło o około 650 stronach pod redakcją L.B. P****k [autocenzura]. Przecenione do 0,40 PLN za egzemplarz. Kupiłem ok 20 sztuk, tyle ile weszło mi do bagażnika. Bardzo miękki ale zarazem trudny do perforacji i miły w dotyku papier. Przy okazji człowiek sobie coś poczyta a i ubawi bo twórczość L.B. P****k wprawia w zachwyt nie tylko Kubę P.Panca i Filanca ale i mnie - powiem więcej - byłem tutaj jednym z pierwszych odkrywców wielkości jej talentów. Teraz kontynuuje to na jednym z górskich forów razem z niejaką Klarissą vel Chiarezzą, sympatyczną dziewczyną z Rzymu.

Karolina - 2007-06-10, 12:01

Księgarnie krośnieńskie są takie sobie. Sanockich jeszcze nie poznałem - może w tym roku. Ale warto wpaść do księgarni/kiosku w sanockim skansenie. Dużo albumów i albumików, sporo różnych opracowań "lokalnych", półprzewodników i innych takich...

pozdrawiam
gb
ps
Na buszowanie - mimo wszystko chyba trzeba wybrać Rzeszów lub Kraków...


Będę w Sanoku za dwa tygodnie, pobuszuję dla Ciebie Grzegorz po sanockich księgarniach Jeżeli chodzi o Kraków, to rzeczywiście z wszystkich miast, w których poszukiwałam szeroko rozumianych wydawnictw górskich, tam znalazłam najwięcej. Może z wyjątkiem Zakopanego, gdzie przede wszystkim zaopatruję się w literatutę tatrzańską.

GB - 2007-06-10, 16:35

Dzięki
Ale "buszowanie" po księgarniach to jedno z moich ulubionych zajęć - i żadne zastępstwa, nawet tak miłe - mnie nie urządzają...
W Sanoku będę na początku lipca - spróbuję poznać te księgarnie...

Krakowskie antykwariaty - zawsze na nie za mało czasu, zakopiańskie - to w sumie tylko Martynowicz (jeśli chodzi o antykwariat). W Warszawie w ogóle zostały ze trzy antykwariaty - i rzeczywiście sporo górskiej literatury...
Poznań w sumie górskich rzeczy mało - nawet antykwarycznych, aczkolwiek księgarnie w Rynku - super. Szczecin podobnie...
No i oczywiście Kielce - Henio... ale On ma ceny...

pozdrawiam
gb

Karolina - 2007-06-10, 18:46

Henio Rączka? no niestety zostawiłam w Filarze mnóstwo pieniędzy

W Poznaniu trudno o wydawnictwa górskie i w księgarniach i w antykwariatach. Jeżeli coś uda mi się gdzieś złapać, to jestem szczęśliwa. Ostatnio stare wydania kupuję jedynie w necie.

GB - 2007-06-10, 19:01


Wydało się - to Ty kupiłaś 3 tom Wierchów na Allegro!?

pozdrawiam
gb

Karolina - 2007-06-10, 19:03

Nie oddam, nawet gdybyś mnie obdzierał ze skóry

Filanc - 2007-06-10, 21:29

W mieście Łodzi "Wierchy" leżą za bezcen - tak się nieszczęśliwie składa, że mam

Karolina - 2007-06-10, 21:37

W mieście Łodzi "Wierchy" leżą za bezcen - tak się nieszczęśliwie składa, że mam


Biedaczysko

GB - 2007-06-10, 21:39

Które numery - i za jaki "bezcen"???

pozdrawiam
gb

Karolina - 2007-06-10, 21:40

I teraz zrobi się ciekawie Hihihi, ciekawe, co to znaczy dla Filanca bezcen?

GB - 2007-06-10, 21:44

W tym przypadku - bardziej istotne - to czy Jego pojęcie "bezcenu" - jest podobne do mojego...
A poza tym - ważne (dla mnie ) które numery Wierchów leżą w tej Łodzi za ten bezcen...

pozdrawiam
gb

Filanc - 2007-06-10, 22:13

Nie wnikałem, ale wygląda na prawie przedwojenny komplet, całość za jakieś 350 złociszy.
Łódź, Piotrkowska +/- 18 w podwyrku, nie jestem pewien

GB - 2007-06-10, 22:26

A mógłbyś - przy okazji - sprawdzić?
Podana cena - za komplet - jest baaaardzo atrakcyjna...

pozdrawiam
gb
ps
Tylko nikomu nie piszcie...

lucyna - 2007-06-11, 04:45

Bardzo atrakcyjne ceny, ciekawe wydawnictwa, szczególnie polecam te dotyczące sztuki cerkiewnej i historii Podkarpacia, można znaleźć na
www.zamek.lancut.pl/plZamekDzisiaj/Wydawnictwa
Warto przy okazji zwiedzić wirtualnie zamek
www.zamek.lancut.pl

lucyna - 2007-06-11, 07:16

Pomyliłam linki. Powinno być
www.zamek-lancut.pl
www.zamek-lancut.pl/plZamekDzisiaj/Wydawnictwa

lucyna - 2008-06-17, 15:48

Ostatnio zamiast przewodników zaczęłam kupować monografie. Zamiana opłaciła się

Polecam coś wyjątkowego: dwa tomy wydane przez Muzeum Narodowe w Krakowie.
"Stanisława Tomkowicza Inwentarz zabytków powiatu krośnieńskiego" i "Stanisława Tomkiewicza Inwentarz zabytków powiatu jasielskiego" wydane,opracowane i komentarzami opatrzone przez Piotra i Tadeusza Łopatkiewiczów. Jest to pierwsze krytyczne wydanie tekstu źródłowego krakowskiego, XIX w historyka i konserwatora Stanisława Tomkiewicza. "Orginalny tekst Inwentarza -podany zgodnie z zasadami wydawnictw źródłowych- został zaopatrzony w obszerne komentarze, informacje o losach poszczególnych zabytków, współczesnych odkryciach i nowych ustaleniach konserwatorskich. To w komentarzach właśnie zamieszczona została nasza XX w wiedza o zabytkach, przynależna im bibiografia, tudzież wieloletnia autopsja Wydawców".
Te książki to prawdziwe edytorskie perełki. Przepiękna szata graficzna, setki ilustracji: zdjęć z XIX, XX w, wspólczesnych, planów wsi itd. Cena także przystępna około 80 zł za tom.

Basia Z. - 2008-06-17, 16:04

Ostatnio zamiast przewodników zaczęłam kupować monografie. Zamiana opłaciła się.
Polecam coś wyjątkowego: dwa tomy wydane przez Muzeum Narodowe w Krakowie.
"Stanisława Tomkowicza Inwentarz zabytków powiatu krośnieńskiego" I "Stanisława Tomkiewicza Inwentarz zabytków powiatu jasielskiego" wydane,opracowane i komentarzami opatrzone przez Piotra i Tadeusza Łopatkiewiczów. est to pierwsze krytyczne wydanie tekstu źródłowego krakowskiego XIX w historyka i konserwatora Stanisława Tomkiewicza. "Orginalny tekst Inwentarza -podany zgodnie z zasadami wydawnictw źródłowych został zaopatrzony w obszerne komentarze, informacje o losach poszczególnych zabytków, współczesnych odkryciach i nowych ustaleniach konserwatorskich. To w komentarzach właśnie zamieszczona została nasza XX w wiedza o zabytkach, przynależna im bibiografia, tudzież wieloletnia autopsja Wydawców".


Wszystko fajnie, tylko zarówno Krosno jak i Jasło leżą w Karpatach Zachodnich.

Konkretnie w Kotlinie Jasielsko-Krośnieńskiej zaliczanych jako mezoregion do Karpat Zachodnich.

B.

lucyna - 2008-06-17, 16:27

Następne perełki, tym razem pokonferencyjne.
" Zachodnioukraińska sztuka cerkiewna Dzieła-Twórcy-Ośrodki-Techniki Materiały z międzynarodowej konferencji naukowej 10-11 maja 2003 roku" i " Zachodnioukraińska sztuka cerkiewna część II ..." wydane przez Muzeum_Zamek w Łańcucie.
Jest to wieloaspektowe opracowanie zagadnienia, prezentacja wiedzy dotyczącej sztuki sakralnej od XVI w po czas współczesny. Materiał jest bardzo bogaty więc zasygnalizuję tylko kilka poruszanych zagadnień: "Ikony XVI i XVII wieku w zbiorach Muzeum Zamku w Łancucie", "Uplatnienie a variacie portretu na ikonach v regionie Karpat", " O dwu wariantach przedstawienia Matki Boskiej Eleusy w sztuce ukraińskiej XVII-XiX wieku".

lucyna - 2008-06-18, 08:03

@ Baśka tylko nie wściekaj się. Ten pokój potraktuję jako bibliografię TU. Nie chce mi się mnożyć wątków.
Coś wyjątkowo ciekawego. "Inwentaryzacja cmentarzy łemkowskich w nieistniejących wsiach na terenie gmin Sękowa i Uście Gorlickie" ks. Adam Dubec i Adam Janczy wydana przez Diecezjalny Ośrodek Kultury Prawosławnej "Elpis" w Gorlicach. Książka jest pokłosiem prac inwentaryzacyjnych i zabezpieczających przeprowadzonych na cmentarzach łemkowskich w 2002 r. Zawiera spis wszystkich nagrobków, krzyży przydrożnych z terenu wymienionych wsi. Piękna próba uratowania przebogatego dziedzictwa. Książaka składa się z dwóch części: inwentaryzacji techniczno-opisowej i inwentaryzacji fotograficznej. W części inwentaryzacji techniczno-opisowej zawarto: plany cmentarzy, fotografię czarno-białą i rysunekek danego zabytku, podano inskrypcje i stan zachowania. Dostałam ją w parafii prawosławnej w Morochowie. Oczywiście do skarboki wrzuciłam datek.

Basia Z. - 2008-06-18, 08:22

@ Baśka tylko nie wściekaj się.


Ja się nie wściekam, a grzecznie zwracam uwagę.
Ale prawdą jest że przed napisaniem swojej uwagi nie przeczytałam całego wątku, a tylko tytuł i ostatni post.

Gdybym przeczytała cały - to bym na pewno nic nie napisała.
W tym wątku jest tyle OT że jeden post więcej nie ma znaczenia.

A poza tym, to szkoda że informując o nowych ciekawych pozycjach z literatury nie informujesz czy i gdzie są dostępne dla "ogółu".

B.

lucyna - 2008-06-18, 08:28

Inwentarz zabytków i "Zachodnioukraińską sztukę cerkiewną" bez problemu zakupisz w księgarnich internetowych.
Przed chwilą rozmawiałam z księdzem z "Elpisu". Wszystkie ich wydawnictwa będą do nabycia w parafii w Morochowie. Wydali kilka wyjątkowo ciekawych dla przewodników książek.

lucyna - 2008-06-21, 07:41

Kolejna perełka
"Dzikie Bieszczady dla każdego Przewodnik" Jacek Szarek i Grzegorz Sitko Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju i Promocji Podkarpacia "Pro Carpatia".
Niezmiernie ciekawy, bogato ilustrowany przewodnik napisany przez ludzi znakomicie znających Bieszczady: dziennikarza-fotografika i biologa-przewodnika. Opisuje miejsca nieznane większości turystów aczkolwiek znajdujące się blisko naszych dróg. Oczywiście nie ma tu podanych dokładnych lokalizacji ostoi, miejsc występowania szczególnie rzadkich gatunków itd.
W związku z tym, że przewodnik wywołał bardzo duże zainteresowanie za dwa tygodnie ukaże się jego wersja komercyjna, w 1/3 zmieniona.

Te Szanowny Kolego podczytujący to forum i Wy Równie Szanowni Ludzie ze Stowarzyszenia moja łapka jest dalej wyciągnięta. Dostałam tylko 1 słownie jeden egzemplarz (tu powinna pojawić się ikonka klęczącego przewodnika "po prośbie" z wyciągniętą ręka). Obiecałeś

lucyna - 2008-06-22, 07:41

W związku z tym, że moja własna Koleżanka obudziła mnie skoro świt wysyłając mi sms o mniej więcęj takiej treści: "jesteśmy na Gęsiej Szyji o wschodzie słońca, podziwiamy panoramę Tatr", a potem, gdy chciałam przywołać Ją do porządku w rozmowie telefonicznej stwierdziła: "wiesz co? myślałam, że nie będzie mi się tu podobać te Tatry coś w sobie mają" postanowiłam nie dać się ponieść emocjom i sięgnęłam do bieszczadzkich książek. Polecam trzy wyjątkowo dobre przewodniki napisane przez "lokalsa", Kolegę Przewodnika (jeden ze współodpowiedzialnych za przewodnika Lucynę, mam nadzieję, że kiedyś uczeń będzie miał szansę dorównać Mistrzowi) Roberta Bańkosza. "Cerkwie szlaku ikon" poddaliśmy "sprawdzianowi" na forum bieszczadzkim. Nie znalazłam ani jednego w nim błędu. Kuba p.panz jeden i jeden błąd odkrył Piotr: Robert pisze drzewo miast drewno.
Ciekawy także raczej informator niż przewodnik "Sanok przewodnik". Kolejna ciekawa pozycja to: "Linia Mołotowa Przewodnik po rowerowym Szlaku nadsańskich umocnień" Krzysztofa Plamowskiego, Roberta Bańkosza, Pawła Wójcika, Arkadiusza Komskiego.
Dwa pierwsze to wydawnictwa na poły komercyjne. Cena bardzo konkurenctjna. Trzeci na razie jest trudny do zdobycie ale z tego co orientuję się jest możliwość ponownego wydania, już rynkowego.

lucyna - 2008-06-23, 06:01

"Gdzie wspólne źródła Dzieje współistnienia kultur polskiej i ukraińskiej na ziemi sanockiej od średniowiecza do współczesności" pod redakcją Wiesława Banacha i Ewy Kasprzyk wydaną przez Powiat Sanocki. Niezmiernie ciekawa publikacja zawiera rozdzialy: ziemia sanocka w pradziejach i we wczesnym śrdeniowieczu, krótka historia ziemi snockiej, sztuka cerkiewna ziemi sanockiej, kultura ziemi sanockiej, współczesna sztuka. Została wydana w dwóch wersjach: albumowej ( mówię z góry, że nie wiem w jaki sposób można wejść w posiadanie tej książki, próbowałam bezskutecznie "załatwić" znajomym) i jako materiał edykacyjny dla uczniów i studentów. Wersja albumowa jest przepięknie wydana, bardzo bogato ilustrowana. Na szczególną uwagę zasługuje część albumu poświęcona ikonom i twórczości Zdzisława Beksińskiego.

lucyna - 2008-06-24, 06:08

Następne perełki ale bardzo trudne do zdobycia. Bezpłatne, wydane przez parki krajobrazowe. Muszę się pochwalić Autor jest vice w naszym Stowarzyszeniu.
"Atlas obszaru specjalnej ochrony ptaków NATURA 2000 "Pogórze Przemyskie" tekst i opracowanie Przemsław Kunysz, mapki ścieżek ornitologicznych Michał Ferenc
Zespół Parków Krajobrazowych w Przemyślu. Prawdziwa perełka edytorska.
"Ptaki polskich Karpat Wschodnich monografia faunistyczna" Przemysław Kunysz, Józef Horodowski wydany także przez ZPK w Przemyślu.

lucyna - 2008-06-25, 05:52

Dzś polecam dobry przewodnik, który możecie otrzymać od Podkarpackiej Regionalnej Organizacji Turystycznej w Rzeszowie. Wystarczy wysłać im e-meil lub skontaktować się telefonicznie. Kilka osób z mojego, bieszczadzkiego forum "zdobyło" go w ten sposób.
"Wędrówki podkarpacko-lwowskie" pod redakcją Jana Sołka to rzetelne źródło podstawowych informacji o naszym regionie. Przewodnik a la Pascal. Nie zawiera jednak błędnych informacji i uproszczeń tak charakterystycznych dla wspomnianego wydawnictwa.

GB - 2008-06-25, 11:41

"Wędrówki podkarpacko-lwowskie" pod redakcją Jana Sołka to rzetelne źródło podstawowych informacji o naszym regionie. Przewodnik a la Pascal. Nie zawiera jednak błędnych informacji i uproszczeń tak charakterystycznych dla wspomnianego wydawnictwa.


Lucyno - czy występując w charakterze - skądinąd zacnym - recenzentki literatury przewodnikowej dotyczącej Twojego (i nie tylko Twojego) ulubionego regionu, nie możesz "zdobyć" się na odrobinę profesjonalizmu? Pozwól aby różnice pomiędzy poszczególnymi wydawnictwami czy konkretnymi publikacjami mieli szansę wychwycić czytelnicy. Polecałaś w ostatnim liście kolejny przewodnik czy krytykowałaś wydawnictwo Pascal jako takie? Dwa w jednym to sprawdza się jedynie w przypadku walki z łupieżem a i to podobno nie zawsze...
Poza tym - naprawdę zacznij pracować nad stylem wypowiedzi pisemnych. Przeanalizuj jeszcze raz zacytowany przeze mnie fragment; niby "rzetelne źródło" ale "jednak nie zawiera błędnych informacji". Toż to się logicznie "nie trzyma kupy". Poza tym zachwalanie jakiegoś produktu na zasadzie przeciwstawiania go innemu produktowi, o którym - co wszyscy wiedzą - zachwalający ma z powodów osobistych zdanie negatywne - nie służy dobrze produktowi zachwalanemu. Naprawdę wystarczyło ograniczyć informację do pierwszych czterech zdań. A tak - dwa ostatnie zdania mocno popsuły - przynajmniej w moim odczuciu - pozytwyny odbiór informacji.

pozdrawiam
gb
ps
Szczerze pisząc, pierwszą reakcją po przeczytaniu całości tej "recenzji" była chęć napisania czegoś w rodzaju: "Zapewne nie zawiera błędnych informacji i uproszczeń tak charakterystycznych dla wspomnianego wydawnictwa.. Natomiast nie wylkuczone, że zawiera inne..."

vm2301 - 2008-06-25, 13:43

Widzisz Pascal, czytasz BasiaZ

Lucyna, bądź obiektywna, tak jak i Pascal potrafi wydać coś bez błędów, tak i w lansowanych przez Ciebie wydawnictwach jakies niedociągnięcia można znaleźć.

Nie popełnia błędów ten, co nic nie robi, Ty chodzący ideale.

W każdym wątku i poście masz zamiar przemycać swą niechęć do Baśki?

Bo chyba nie chcesz powiedzieć, że ta żaluzja jest czymś sensownym umotywowana.

Mnie od razu rzuciło się to w oczy, ale osoba niezorientowana w Waszej ..."miłości" pomyśli:

- Pascal wydał przewodnik po tym samym terenie, tylko z błędami
- Pascal wydaje tak dobre przewodniki o tak doskonałej strukturze, że aż inni starają sie ją kopiować

Pozdrawiam:)

Basia Z. - 2008-06-25, 16:57

W sumie to ja byłabym bardzo zainteresowana rzetelną recenzją przewodników "Pascala", bo jestem zainteresowana co w nich ulepszyć.

Ale rzecz jasna chodzi mi o aktualnie wydany przewodnik, a nie o rzecz sprzed 6 lat, bo każdy z przewodników "Pascala" miał już od tego czasu ze 4 nowe wydania i w każdym były znaczące zmiany.

To że ma tyle wydań - świadczy o tym, ze mimo swoich niewątpliwych wad (gdyż żaden przewodnik nie jest ich pozbawiony) sprzedaje się bardzo dobrze.

Interesuje mnie zwłaszcza recenzja "Beskidów na weekend" i "Bieszczadów na weekend", najnowsze wydania.

Pozdrowienia

Basia

P.S.
Oczywiście napraszać się nie będę.

lucyna - 2008-06-25, 19:12

Widzisz Pascal, czytasz BasiaZ

Lucyna, bądź obiektywna, tak jak i Pascal potrafi wydać coś bez błędów, tak i w lansowanych przez Ciebie wydawnictwach jakies niedociągnięcia można znaleźć.

Nie popełnia błędów ten, co nic nie robi, Ty chodzący ideale.

W każdym wątku i poście masz zamiar przemycać swą niechęć do Baśki?

Bo chyba nie chcesz powiedzieć, że ta żaluzja jest czymś sensownym umotywowana.

Mnie od razu rzuciło się to w oczy, ale osoba niezorientowana w Waszej ..."miłości" pomyśli:

- Pascal wydał przewodnik po tym samym terenie, tylko z błędami
- Pascal wydaje tak dobre przewodniki o tak doskonałej strukturze, że aż inni starają sie ją kopiować

Pozdrawiam:)


Polecam przewodnik Pascala "Bieszczady na rowerze" Piotra Szechtyńskiego. Mam dwa wydania owego przewodnika. Autor nie uszczegł się błędów. Mimo tego uważam jest to książka ze wszech miar godna polecnia. Piotr Szechtyński od lat z powodzeniem promuje zarówno Bieszczady jak i turystykę rowerową. Zarówno w przewodniku jak i na łamach wortalu internetowego www.twojebieszczady. pl widać fascynację Piotra regionem. Jest emocjonalnie związany z Bieszczadami, zna bardzo dobrze naszą kulturę, historię, szlaki i ścieżyny.
Jedyne czego żałuję w moim życiu zawodowym to tego, że nigdy nie udało mi się współpracować z Autorem.

Informacja dla osób nieczytających bieszczadzkiego. Piotr jest Modem z którym walczę chyba już od dwóch lat. To przez Niego zalogowałam się na tym forum. Aby Mu zrobić na złość powróciłam na wylicznkę. Dopóki nie napisze w szołboksie, że to ja miałam rację, (że forum bieszczadzkie jest nasze forumowiczów, różni się w zdecydowany sposób od innych "forumów") musicie mnie tu znosić.
Mimo ciągłych sprzeczek i kłótni uważam, że wortal www.twojebieszczady.pl jest bardzo dobry, polecam go Gościom.

lucyna - 2008-06-26, 06:09

Kiedyś na forum bieszczadzkim zastanawialiśmy się jakie wydawnictwo wydaje naprawdę dobre przewodniki, godne polecenia. Moim zdaniem są dwa: Rewasz, Bezdroża. Dla mnie osobiście jednym z najlepszych autorów tego rodzaku książek jest Grzegorz Rąkowski. To spod jedo pióra wyszły świetne "Smaki kresów" " łączące relację podróżniczą z opisem krajoznawczym i gawędą historyczną.
Wydawnictwo Bosz wydaje także bardzo dobry przewodnik po bieszczadach. Niektórzy nazywają go brewiarzem przewodników. Czy w owym przewodniku nie ma błędów. Są. Wyjątkowo kiepski jest rozdział poświęcony zespołowi elektrowni wodnej Solina-Myczkowce. Jak już mówiłam część kolegów przewodników korzysta z tego przewodnika co powoduje konsternację i salwy śmiechu u "podsłuchujących " przewodników oprowadających po elektrowni.

lucyna - 2008-06-26, 06:38

Polecam moim zdaniem znakomite przewodniki Rewasza wydane w serii "Przewodnik krajoznawczo-historyczny po Ukrainie Zach" autorstwa Grzegorza Rąkowskiego. Do tej pory ukazały się trzy tomy: "Wołyń", "Podole", "Ziemia Lwowska". Z nie cierpliwością czekam na przewodnik po Lwowie.

Basia Z. - 2008-06-26, 14:41


Polecam przewodnik Pascala "Bieszczady na rowerze" Piotra Szechtyńskiego. Mam dwa wydania owego przewodnika. Autor nie uszczegł się błędów.


Piotr nie byłby zachwycony tym, że przekręcasz jego nazwisko (dwukrotnie, więc to jednak nie literówka).

A stronę www.twojebieszczady.pl uważam za najlepszą stronę o Bieszczadach w sieci.

B.

lucyna - 2008-06-27, 05:53

Na zakończenie "wątku komercyjnego" polecam książki wydawnictwa Kluszczyński. Pięknie wydaną "Encyklopiedię kresów" i bardzo ciekawy przewodnik "Lwów" Romana Marcinka.
Encyklopiedię słowem wstępu opatrzył Stanisław Lem. Zawiera ona 3600 haseł, 1100 ilustracji, map. Prezentuje biogramy postaci związanych z kresami, miast i majątków, stara przybliżyć obyczaje i koloryt kresów. Czy z powodzeniem? Moim zdaniem tak chociaż wrzuciłabym dwa kamyczki do ogródka wydawcy. Po pierwsze "pod względem" merytorycznym hasła są poprawne ale powierzchowne. Po drugie encyklopedia jest opakowana w folię. Bardzo tego nie lubię. W moim przypadku to był prezent od grupy. Miałam sobie wybrać książkę. Gdybym jednak musiała z własnej kieszeni wyłożyć około 150 zł to zawahałabym się. Nie lubię kupować kota w worku. Na szczęście rzadko wydawnictwa, z wyjątkiem Pascala, sprzedają zafoliowane książki.
Autor przewodnika "Lwów" zaskoczyłmnie pozytywnie. Opisuje "stolicę kresów" i jej okolice bardzo barwnie, po gawędziarsku. Bardzo duży nacisk kładzie na historię miasta. W przewodniku jest także bardzo dużo sprawdzonych informacji praktycznych: gdzie można coś przekąsić, spędzić wolny czas w miłej atmosferze, "nasiąknąć lwowskim kolorytem", znaleźć nocleg. Moim zdaniem jest to lektura obowiązkowa każdego miłośnika Lwowa.

lucyna - 2008-06-28, 06:48

Wczoraj w antykwariacie wygrzebałam bardzo ciekawą książeczkę wydaną przez nieznane mi wcześniej Wydawnictwo Klubu Przyrodników Świebodzin. Polecam monografię przyrodniczą "Żołna" pracę zbiorową pod redakcją Przemysława Stachyry i Henryka Kurka. Kompendium wiedzy o tym wyjątkowo ciekawym ptaku żyjącym na terenie Pogórza Przemyskiego. W Bieszczadach także mamy stanowiska lęgowe żołny. Monografia została wydana w 2002 r więc nie ma o nich wzmianki.
Wszystkim zainteresowanym polecam stronę wydawnictwa
www.lkp.org.pl i e-mail lkp@lkp.org.pl

lucyna - 2008-06-28, 16:25

Znowu dopadło mnie ostre zapalenie krtani i tzw. "bezgłos". Mogę trochę czasu poświęcić na lekturę. Wczoraj dostałam od organizatora bardzo ciekawą książkę "Świątynie późnobarokowe na kresach. Kościoły i klasztory w diecezjach na Rusi Koronnej" Jerzego Kowalczyka. Została wydana przez Instytut Sztuki PAN i Przemyskie Centrum Kultury i Sztuki. Jest to przebogato ilustrowana (300 zdjęć, map, rycin) monografia będąca plonem kilkunastoletnich badań wybitnego znawcy kultury renesansu i baroku. Ku memu zaskoczeniu jest to lektura "łatwa do czytania" dla laików. Polecam.

lucyna - 2008-06-29, 05:50

Bardzo ciekawy, rzetelny przewodnik po Sanoku wydały Bezdroża. Kiedyś wchodząc do informacji turystycznej od progu usłyszałam: "zobacz ale świetny przewodnik, sprawdziłem prawie bezbłędny. Aurelka przyszła do nas, dostała materiały i napisała coś wartościowego." Mówię o "Sanoku Słonecznej stronie Galicji" Aurelii Hałubowskiej. Jest to publikacja wydana w serii Polska Turystyczna.pl Partnerem jest Urząd Miasta Sanoka. Przy czytaniu od razu widać iż Autorka pisze o swoich rodzinnych stronach, które doskonale zna i lubi.
Nie muszę chyba mówić, że jest prawie nieosiągalny.
Mam nadzieję, ze będzie dodruk.

Zygmunt Skibicki - 2008-06-29, 21:06

Nie muszę chyba mówić, że jest prawie nieosiągalny.

Od zarąbania jest tego w sprzedaży internetowej - tu!

Morales - 2008-06-30, 12:56

Bardzo ciekawy, rzetelny przewodnik po Sanoku wydały Bezdroża.


To fakt.

Artur - 2008-06-30, 15:35

lucyna - 2008-06-30, 18:44

Wątek robi się prawie "merytoryczny"
Dziękuję za link.
Skoro jest ten wątek czytany to zabieram się do dalszej pracy.
Polecam dwa komercyjne przewodniki wydane przez wydawnitwo Bosz.
Pierwszy z nich to "Podkarpackie Przewodnik po województwie" opracowany przez Stanisława Kłosa. Jak głosi napis na okładce zawiera on: "informacje praktczne, historię i teraźniejszość, przyrodę, zabytki, 36 planów i map, ponad 230 barwnych zdjęć.
Drugi zaś to "Małopolska przewodnik po województwie" opracowany przez Mariusza Gotfryda. Treść podobna tylko ozdobioną większą ilością zdjęć (około 500).
"Małopolska przewodnik po województwie" został nagrodzony jako najlepszy na Targach Turystycznych Tour Salon w Poznaniu.

Zygmunt Skibicki - 2008-06-30, 19:08

Zaprawdę, nie musiałaś mówić.

lucyna - 2008-07-01, 04:52

Tym razem polecam przewodnik po Beskidach polskich i słowackich "Łemkowszczyzna Od ikony do pop-artu" Pawła Krokosza i Mariusza Ryńca wydany przez Bezdroża. Wyjątkowo ciekawa książka opisująca ginącą po polskiej stronie spóściznę kulturową Łemków. Przewodnik obejmuje część Beskidu Sądeckiego i Besid Niski po stronie polskiej i słowackiej.

lucyna - 2008-07-02, 05:47

Ostatnio znalazłam ciekawą książeczkę w księgarence w informacji turystycznej w Krośnie. "Dwory i dworki z krośnieńskiego" Zdzisława Gila została wydana przez Stowarzyszenie Ziemi Krośnieńskiej w 1995 r. Opracowanie zawiera opisy architektoniczne, historię , dzieje rodzin szlacheckich i ponad 60 fotografii.

Basia Z. - 2008-07-02, 14:59

Jeśli o Karpatach Wschodnich - to dopiero co ukazał się wydany przez "Rewasz" przewodnik "Gorgany" autorstwa Darka Dyląga, na który sama długo czekałam.

Zarówno wydawnictwo jak i autor gwarantują dobre opracowanie tematu.
Mało jest opisów szlaków, bardzo dużo informacji krajoznawczych o rejonie.

Niestety nawet Darek nie umiał mi odpowiedzieć, kto zbudował te wszystkie transzeje i okopy pod Sywulą, pod Popadią i w okolicy.

Pozdrowienia

Basia

Zygmunt Skibicki - 2008-07-02, 22:09

...kto zbudował te wszystkie transzeje i okopy pod Sywulą, pod Popadią i w okolicy.


Ja też nie mam tych informacji, ale podzielę się ciekawostką natury ogólnej:
W Borach Tucholskich natrafiłem kiedyś na potężną linię okopów na linii lasu na wzgórzach pomiędzy jeziorami. Leśnicy twierdzili, że ze śladów tam wykopanych historycy wnioskują, iż okopy w tym miejscu istnieją co najmniej od czasów napoleońskich, a kolejne armie tylko je pogłębiały i ewentualnie rozwijały - ostatnio w 1945-tym...
Tak sobie myślę, że to może pasować do całej linii Karpat Wschodnich - różne armie tamtędy chadzały i to już od czasów Dżingis Chana, a pewnie i wcześniej.
W takimż okopie dłubałem ongiś nożem na Rozsypańcu w Bieszczadach i wyciągnąłem kawałek niemieckiej taśmy od rkm-u. W miesiąc później identyczną wyciągnąłem z zawalonej ziemianki w Jantarze nad Zatoką Gdańską.
Chyba od czasu wynalezienia prochu strzelniczego okopy ciągle potrzebne są różnym armiom, i to zawsze w tych samych miejscach.

lucyna - 2008-07-03, 05:37

Wczoraj w Polańczyku kilku Gości zaciągnęło mnie do Oberży Zakapior. W menu znaleźli "zupę-dupę" i nie wiedzieli czy to żart czy rzeczywiście niegdyś u nas jadano taką potrawę. Przeprowadzliśmy "śledztwo". Jadano, zupa okazała się pychotą. Stary, wypróbowany przez setki lat bojkowski przepis. Zupa z borowików i śliwek. Wśród zgromadzonych dowodów znalazła się przeciekawa książeczka "Kuchnia Bieszczadu z pogranicza łemkowsko-bojkowskiego" Krzysztofa Antoniszaka. Autora znam słabo. Kilka razy z nim rozmawiałam. Jest przewodnikiem ale "specjalizuje się" w zupełnie innych górach. Jakieś tam Kaukazy i Elbrusy. Prowadzi także maleńki pensjonacik w Cisnej. Książka jest efektem "wieloletniej pracy etnograficznej na terenie Bieszczadu" jak pisze sam Autor w notatce zabraniającej wykorzystywania komercyjnego przepisów. W ręku mam pilotażowe wydanie. Być może kiedyś ukaże się w większym nakładzie. Książeczkę zawierającą 101 przepisów można nabć w Polańczyku w Oberży Zakapior.

lucyna - 2008-07-04, 06:25

Dziś przedstawię Wam wyjątkową monografię z której non stop korzystam. Jest to wydana przez Zespół Parków Krajobrazowych w Przemyślu praca doktorancka Radosława Janickiego z Zakładu Ochrony Środowiska INoZ, UMCS z Lublina. "Monografia przyrodniczo-historyczna Parku Krajobrazowego Pogórza Przemyskiego najpełniej obrazuje walory przyrodnicze i antropogeniczne omawianego terenu. Tekst wzbogacony został mapkami i zdjęciami. Mnie osobiście bardzo cieszy bogata bibliografia zawarta w tej publikacji.
Adres pod ktorym można dostać owa monografię:
ul. Wybrzeże Ojca Świętego Jana Pawła II Przemyśl
www.parkiprz.itl.pl, e-mail zpkprzem@pro.onet.pl

lucyna - 2008-07-05, 07:19

Pora na przedstawienie książki, która pod względem merytorycznym zrobiła na mnie wyjątkowe wrażenie. Jest to "Przekształcenie krajobrazu wiejskiego Bieszczadów Wysokich w ciągu ostatnich 150 lat" Jacka Wolskiego wydana w serii Prace Geograficzne przez PAN Instytut Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania im. Stanisława Leszczyńskiego. Ta monografia jest wynikiem interdyscyplinarnych prac badawczych przeprowadzonych w latach 2002-2005. Zebrany materiał pozwolił Autorowi na napisanie rozprawy doktorskiej. Moim zdaniem jest to kompendium wiedzy o jakże skomplikowanych zagadnieniach związanych z bieszczadzkim osadnictwem i depopulacją. Mnie osobiście najbardziej zainteresowały rozdziały poświęcone charakterystyce terenu badań, stanowi zachowania obiektów antropogenicznych i ewolucji krajobrazu. Jest to praca naukowa więc czytanie ze zrozumieniem niektórych rozdziałów "umożliwiły mi słowniki". Szczególnie tego poświęconego geologii, rzeźbie terenu, pokrywie glebowej. Zaciekawił mnie też fragment pracy poświęconej metodologii badań i materiałom źródłowym.

dada - 2008-07-05, 13:47

Jeśli o Karpatach Wschodnich - to dopiero co ukazał się wydany przez "Rewasz" przewodnik "Gorgany" autorstwa Darka Dyląga, na który sama długo czekałam.

Zarówno wydawnictwo jak i autor gwarantują dobre opracowanie tematu.
Mało jest opisów szlaków, bardzo dużo informacji krajoznawczych o rejonie.

Niestety nawet Darek nie umiał mi odpowiedzieć, kto zbudował te wszystkie transzeje i okopy pod Sywulą, pod Popadią i w okolicy.

Pozdrowienia

Basia


Witam szumnie!

Oj, Basiu, Basiu... Myslalem, ze nie bedzie potrzeby komentowania tego postu, ale juz ludzie w sieci zaczeli go powielac; no i sama na kilku tzw. forach dyskusyjnych go powtorzylas (-;

Chcialbym sie odniesc tylko do dwoch rzeczy.

1) Odnosnie 'malej ilosci opisow szlakow' w moich 'Gorganach'. Rzucilem okiem do innych przewodnikow drukowanych... I tak, jesli chodzi o 'Rewasz', to 'Beskid Niski' z 2002 roku ma opisanych tras 34, 'Bieszczady' z 2004 roku ma opisane 32 trasy, a np. 'Gorgany' Bezdrozy bodajze - nie mam teraz ich przed oczami - chyba 15. Natomiast w rewaszowskich 'Gorganach' jest ich w spisie tresci dokladnie 33, w tym 5 tras podwojnych (to te ze sleszem) a sam glowny wschodniobeskidzki koloru czerwonego rozbity jest na 6 tras. Razem daje to - ni mniej ni wiecej - dokladnie 43 porownywalne z opisami w innych przewodnikach trasy. Czy to jest zaprawde mala ilosc? [Na marginesie: Nie ma sensu tlumaczyc dlaczego nie opisalem tras np. w rejonie Doboszanki - wszak jest to scisly rezerwat przyrody.]

2) Odnosnie okopow na Sywuli i pod Popadia. Otoz na Festiwalu Huculskim nie bylo duzo czasu (niestety, to nie ja klikalem na kolejnych slajdach prezentacji), ale - o ile dobrze pamietam - troche w tym temacie usilowalem wyjasnic. Coz, przewodnicy to taki ludek, ktory chcialbym wiedziec jak najwiecej - najlepiej 'kto, z kim i przez ktore ramie'. Akurat siedze na kompie w Gorlicach i nie mam dostepu do swoich materialow, ale z pamieci moge dopisac co nastepuje:
Wbrew temu co pisze Gasiorowski - wszystko wskazuje na to, ze Legiony Polskie nie budowalu w tamtych rejonach swoich okopow, choc pojedyncze jednostki jednak tamtedy sie przemieszczaly. Natomiast bez watpienia toczyly sie tam walki pozycyjne w czasie tzw. ofensywy gen. Aleksieja Brusilowa, ktora zatrzymala sie 20 wrzesnia 1916 r. m.in. na gorganskich grzbietach, czyli w rejonie Sywuli i Popadii wlasnie. Wystarczy teraz siegnac do sieci i znalezc jednostki austro-wegierskie, ktore wtedy Franz Conrad von Hötzendorf rzucil przeciwko Moskalom. Drugi raz te okopy zostaly wykorzystane w 1944 r., kiedy to odnowiono je i obsadzono wegierskimi jednostkami VI Korpusu gen. Ferenca Farkasa - po szczegoly odsylam chocby do mojego przewodnika. Jak wiadomo juz wczesniej Wegrzy zbudowali m.in. w Gorganach potrojny system umocnien obronnych, zwanych - po kolei od polnocy - Linia Hunyadyego, Linia sw. Władyslawa, Linia Arpada (na tej ostatniej - zachowaly sie do dzisiaj betonowe bunkry). I jeszcze jedno - podejrzewam, ze czesc z nich az do 1960 r. byla wykorzystywana przez Ukrainska Powstancza Armie - ale to oczywiscie pozostawmy w sferach domyslow. (-;

Na razie tyle, bo i tak za duzo sie rozpisalem.

Mnostwo serdecznosci
Darek

Basia Z. - 2008-07-05, 20:26



Oj, Basiu, Basiu... Myslalem, ze nie bedzie potrzeby komentowania tego postu, ale juz ludzie w sieci zaczeli go powielac; no i sama na kilku tzw. forach dyskusyjnych go powtorzylas (-;



No co Ty - tylko na dwóch

Witam Cię serdecznie

Odpisałam już na "Bieszczadach" więc też tylko przekleję odpowiedź.

Co do ilości opisów tras - to że nacisk nie jest położony na ich szczegółowe opisanie - to jest w moich ustach komplement

Osobiście nie lubię przewodników takich w których opis sprowadza się do:
"tu lewo a za wysokim drzewem w prawo".
Zdecydowanie wolę kiedy w przewodniku jest mniej opisywania tras, a dużo więcej krajoznawstwa i różnych takich powyciąganych z różnych źródeł ciekawostek.

No i właśnie Twój przewodnik (co na razie zdążyłam zauważyć na podstawie dość pobieżnego przejrzenia go) taki jest.
Ile jest tras - nie liczyłam, bo przeglądałam go raptem 15 min.
Ale uważam że obecnie w Polsce nie ma on w ogóle konkurencji, jeśli chodzi o te góry. Jest zdecydowanie najlepszy.

Co do okopów na Sywuli - faktycznie nie mieliśmy okazji dłużej pogadać.
Tylko zdążyłeś mi powiedzieć że twórcami zarówno trawersu Sywuli jak i okopów pod Popadią i Sywulą nie były Legiony (czego się domyślałam).
Potem faktycznie ktoś Cię odwołał i nie było czasu porozmawiać dłużej.

Jak się dokopiesz do materiałów - to może przy okazji napisz coś więcej.

Jeśli chodzi o Beskid Średni / Myślenicki - sądzę że moglibyśmy długo dyskutować

Ja tłumacząc kursantom zawiłości podziału Karpat opieram się zazwyczaj na Kondrackim, chociaż informuję że są i inne podziały.

Przepraszam również za nieścisłości i błędy w napisaniu do którego koła należysz.

Pozdrowienia

Basia
(i tyle na dziś bo pakuję się w Tatry)

lucyna - 2008-07-06, 05:50

Mam podobne zdanie jak Basia. Nie lubię przewodników, gdzie podany jest tylko przebieg szlaków. Do listy zakupów dołączyłam "Gorgany" mimo tego, że bardzo nie lubię nimi wędrować.

Preferuję tego rodzaju przewodniki jak "Cerkwie w Bieszczadach" Stanisława Krycińskiego Rewasza. Mam wydanie III poprawione i rozszerzone z 2005 r. To raczej monografia poświęcona tym perełkom architektury, przeważnie drewnianej. Kompendium wiedzy o dekanatach, parafiach, a przede wszystkich o poszczególnych zabytkach. Jako uzupełnienie lektury polecam bardzo ciekawą mapę "Zabytkowe cerkwie południowo-wschodniej Polski" wydaną przez Wydawnictwo Stanisław Kryciński.
Polecam wszystkie publikacje Autora. To nie są "klasyczne" przewodniki lecz monografie krajoznawcze.

vm2301 - 2008-07-06, 10:05

Mam te dwie pozycje i w sumie również je polecam, choć czytając czuję ...niedosyt - pewnie wersja "wzbogacona o bardziej szczegółowe informacje" byłaby zbyt trudna do zmieszczenia w jednym tomie.
Jako swego rodzaju przewodnik do plecaka - lux.

Jednak szumnie "monografią" bym jej nie nazywał.

Monografia - praca naukowa omawiająca jakieś zagadnienie w sposób wyczerpujący
- wytłuszczenia moje.

Jako monografia więc noty zebrałaby niezbyt wysokie. Jako popularny turystyczny przewodnik po cerkwiach - ja daję noty maksymalne.

To tak subiektywnie na ten temat.

Pozdrawiam:)

PS. Właśnie dokonuję "pierwszego czytania" Wędrówek podkarpacko-lwowskich PROT-u. Dzięki za podpowiedź

lucyna - 2008-07-06, 22:29

Mam te dwie pozycje i w sumie również je polecam, choć czytając czuję ...niedosyt - pewnie wersja "wzbogacona o bardziej szczegółowe informacje" byłaby zbyt trudna do zmieszczenia w jednym tomie.
Jako swego rodzaju przewodnik do plecaka - lux.

Jednak szumnie "monografią" bym jej nie nazywał.

Monografia - praca naukowa omawiająca jakieś zagadnienie w sposób wyczerpujący
- wytłuszczenia moje.

Jako monografia więc noty zebrałaby niezbyt wysokie. Jako popularny turystyczny przewodnik po cerkwiach - ja daję noty maksymalne.

To tak subiektywnie na ten temat.

Pozdrawiam:)

PS. Właśnie dokonuję "pierwszego czytania" Wędrówek podkarpacko-lwowskich PROT-u. Dzięki za podpowiedź

Muszę się nad tym zastanowić.
Cieszę się, że mogłam pomóc chociaż pośrednio w nabyciu tej książęczki.

lucyna - 2008-07-07, 07:23



Monografia - praca naukowa omawiająca jakieś zagadnienie w sposób wyczerpujący
- wytłuszczenia moje.

Jako monografia więc noty zebrałaby niezbyt wysokie. Jako popularny turystyczny przewodnik po cerkwiach - ja daję noty maksymalne.

Masz rację. Znakomita, godna polecenia książka. Coś pośredniego pomiędzy monografią, a przewodnikiem czyli przewodnik de lux. Zdecydowanie pod względem merytorycznym wyrózniający się wśród podobnych. Nie mam lepszego opracowania na ten temat niż "Cerkwie w Bieszczadach" Stanisława Krycińskiego.
Polecam też dwa przewodniki także opisujące zabytki sakralne na naszym terenie. Są to: "Cerkwie drewniane Karpat Polska i Słowacja" i "Kościoły drewniane Karpat Polska i Słowacja" autorstwa Magdaleny i Artura Michniewskich i Marty Dudy. Do grona Autorów w "drugim przypadku" dołączył Sebastian Wypych. Ten pierwszy zawiera: opis 208 obiektów, 57 zdjęć barwnych, 141 zdjęć czarno-białych, 35 mapek i szkiców sytuacyjnych. Drugi zaś: opis 278 obiektów, 64 zdjęcia barwne, 157 zdjęcia czarno-białe, 77 rysunków, 45 mapek i planów sytuacyjnych. Przewodniki zawierają także wzmianki o obiektach, których już nie ma. Zostały wzbogacone o słownik terminów, bogatą bibliografię, a ponad to przewodnik o kościołach wykaz wyznań. Oba zostały wydane przez Rewasz.

lucyna - 2008-07-08, 05:37

Polecam następne znakomite, godne polecenia książkę monografie-niemonografie. Jest to "Słownik historyczno-krajoznawczy Bieszczady część I Gmina Lutowiska" i "Słownik historyczno-krajoznawczy Bieszczady część II Gmina Cisna". Materiały do publikacji zbierali: Marcin Gruszczyński, Wojciech Krukar, Stanisław Kryciński. Całość opracował Stanisław Kryciński. Słowniki wydało z tego co wiem nieistniejące już (taką informację uzyskałam w pewnym wydawnictwie) Wydawnictwo Stanisław Kryciński. Gdyby to okazało się prawdą to naprawdę szkoda gdyż ta oficyna wydawała naprawdę wartościowe książki.
Niestety, pierwsza część słownika jest niedostępna na rynku. Sama jej poszukuję. Gmina Cisna została wznowiona.

GB - 2008-07-09, 16:32

Nie orientuje się w literaturze dot. turystyki (i nie tylko) południowo-wschodnich rejonów - ale wpadły mi ostatnio w ręce następujące opracowania:
Józef Żychowski - "Wpływ masowych grobów z I i II wojny światowej na środowisko przyrodnicze", wyd. Wyd. Naukowe AP, Kraków 2008
oraz
"Ochrona dóbr kultury i historycznego związku człowieka z przyrodą w parkach narodowych", praca zbiorowa pod red. Józefa Partyki, wyd. OPN, Ojców 2003.
Ta ostatnia pozycja to zbiór artykułów i referatów, ale wśród nich znalazłem:
Antoni Derwich - "Dziedzictwo kulturowe Bieszczadzkiego Parku Narodowego"
Wasil Proroczuk, Juri Stefurak, Igor Pilipienko, Marija Iwanczuk - "Dziedzictwo kulturowo-etnograficzne Parku Narodowego "Huculszczyzna"
Uljana Gołesa - "Zabytki historii i kultury okolic Zapowiednika "Miodobory""
Oksana Murska, Stiepan Strożuk- "Ochrona obrzędów staroukraińskich"
(te trzy ostatnie - po rosyjsku/ukraińsku (nazwiska spolszczyłem).

Sądzę, że warto przeczytać...

pozdrawiam
gb

Basia Z. - 2008-07-09, 16:40

No wpadły Ci w ręce to jeszcze napisz, gdzie wpadły.

GB - 2008-07-09, 16:59

Wpadły mi w ręce na konferencji dotyczącej wody na terenach chronionych Konferencja odbywała się w OPN (Ojcowski Park Narodowy - oczywiście) - w Ojcowie.
Książka druga - ta z referatami, jest dostępna w OPN (w ośrodku edukacyjno-informacyjnym). Cena zł 20...(str. 814, i masa informacji o różnych parkach). Przejrzę dokładniej te artykuły - to może coś napiszę. Ale Ty masz do Ojcowa w sumie blisko
Tę pierwszą Autor rozprowadzał na konferencji w cenie 30 zł (ja dokonałem "barterowej" wymiany za "Wywierzyska..." ) Być może jest do zdobycia w wydawnictwie: http://www.wydawnictwoap.pl

pozdrawiam
gb

lucyna - 2008-07-10, 06:59

Nie można wyświetlic strony.
Idę na poszukiwania.

Basia Z. - 2008-07-10, 07:56

Nie można wyświetlic strony.


Po drobnym zabiegu z adresem się wyświetla.

Dzięki.

B.

lucyna - 2008-07-10, 14:59

Zamówiłam kilka książek w internetowej księgarence Klubu Przyrodnika. Właśnie przyszły. Jestem pod wrażeniem. Fantastyczne monografie. Właśnie kończę czytać " Ochronę węży i ich siedlisk" Bartłomieja Najbara. W świecie, gdzie większość ludzi uważa gady za zagrożenie, węże zabijane są bez powodu warto rozpropagować tę książkę. Autor przedstawia poszczególne krajowe gatunki węży. Opisuje ich środowisko występowania, rozmieszczenie, morfologię, rozmnażanie, pokarm, naturalnych wrogów, zachowania obronne, zagrożenia, właściwości biologiczne i ekologiczne. Przedstawia działania mające na celu ochronę węży, programy ochrony.
Warto wiedzieć, że Bieszczady są jedynym w kraju miejscem, gdzie występują wszystkie polskie węże. U nas podejmowane są także działania przeciwstawiające się wymieraniu poszczególnych populacji. Najbardziej znany program to: "Ochrona gatunkowa węża Eskulapa oraz zachowanie różnorodności biologicznej na terenie rezerwatu "Krywe".

Morales - 2008-07-10, 15:50

Ten jest też "wasz". Co to za gatunek?

lucyna - 2008-07-10, 17:25

Nie jestem w stanie stwierdzic co to za gatunek. Gdzie zrobiłeś zdjęcie?
W Bieszczadach występuje: zaskroniec, żmija zygzakowata, wąż Eskulapa, gniewosz plamisty. Jeżeli chodzi o gady to współwystępowanie gadów kształtuje się następująco: padalec zwyczajny 33%, jaszczurka żyworodna 23%, zaskroniec zwyczajny 20%, jaszczurka zwinka 11%, żmija zygzakowata 9%, wąż Eskulapa 3%, gniewosz plamisty 1%.
W związku z tym, że populacja bieszczadzka gniewosza ulega zagładzie jeden z herpetologów amatorów "wzbogacił" ją przywiezieniem kilkunastu osobników z Bałkanów.

Morales - 2008-07-10, 19:37

Na drodze pomiędzy Mucznem a Tarnawą.

lucyna - 2008-07-10, 19:50

Najprawdopodobniej jest to żmija zygzakowata w odmianie barwnej czarnej.

lucyna - 2008-07-11, 05:15

Polecam następna książeczkę z serii Monografie Przyrodnicze Wydawnictwa Klubu Przyrodników. "Wąż Eskulapa" Bartłomieja Najbara powinna znaleźć się w biblioteczce każdego miłosnika Bieszczadów. To u nas, w dolinie Sanu znajduje się polska, jedyna populacja tego gatunku. W I wydaniu "Polskiej czerwonej księgi zwierząt" otrzymał statut gatunku zagrożonego i ginącego, w II wydaniu tej publikacji zaś status gatunku krytycznie zagrożonego. Monografia wyszła pod pióra jednego z najbardziej znanych i cenionych herpetologów Bartłomieja Najbara, który przez kilka sezonów badał tego gada w jego naturalnym środowisku. Mimo tego że jest to praca naukowa jest napisana przystępnie. Ponad to wzbogacono ją o liczne fotografie i rysunki.
Serie monografie przyrodnicze można zamówić
www.lkp.org.pl

vm2301 - 2008-07-11, 09:01

Chyba jedyna polska populacja.

Polska, jedyna - oznacza, że występuje jedynie w naszym kraju, a to chyba nieprawda;)

Jeśli mam rację, to zaraz wpadnie tu Naczelny Polonista i Cię zjebie

Wracając do węża - niekiedy słyszałem o występowaniu "głównie w Bieszczadach" albo wręcz podawano jakieś Gorce, a ostatnio Dukielszczyznę.

Oficjalna informacja pochodzi z LP w Krośnie:

W dniu 2 lipca na drodze w Zyndranowej znaleziono martwego węża Eskulapa. Okaz mierzył dokładnie 150 cm długości nosił ślady mechanicznych uszkodzeń. Fakt ten (smutny zresztą) jest potwierdzeniem pojawiających się od kilku przynajmniej lat informacji o spotkaniach węża Eskulapa w okolicach Dukli. Nieopodal swego domu znalazł go Stefan Skolimowski z Zyndranowej. Martwy wąż został zabrany do spreparowania w Zespole Karpackich Parków Krajobrazowych w Krośnie, gdzie będzie eksponowany w izbie edukacyjnej.

[...]

Fakt, że Eskulap zadomowił się w Beskidzie Niskim świadczy niewątpliwie o dobrym stanie tutejszego środowiska przyrodniczego.


http://www.krosno.lasy.gov.pl/strony/1/i/86.php

Oczywiście mógł zawsze uciec hodowcy...

Pozdrawiam:)

Janek - 2008-07-11, 09:51

Jeśli mam rację, to zaraz wpadnie tu Naczelny Polonista i Cię zjebie


Na ogół nie zaniedbuje takich możliwości. Tylko jak. krowa odpada bo Lucyna lubi krowy. Ciekawe jakich zwierząt Lucyna nie lubi. Może tak:
"Lucy, ty gazelo bieszczadzka..."

vm2301 - 2008-07-11, 14:31

Oj Janek, Janek, żywemu nie przepuścisz.

Może tak: Lucynko droga, Ty moja koleżanko po fachu (przecież "chałturzyłeś" jako przewodnik)

Zawsze możesz mówić też ...Kotku, Myszko, Misiaczku, Żabciu.... świat zwierzęcy dostarcza wielu możliwości

Pozdrawiam:)

Janek - 2008-07-11, 16:59

Oj Janek, Janek, żywemu nie przepuścisz.


Gazela brzmi przepięknie

lucyna - 2008-07-12, 07:13

Chyba jedyna polska populacja.

Polska, jedyna - oznacza, że występuje jedynie w naszym kraju, a to chyba nieprawda;)

Jeśli mam rację, to zaraz wpadnie tu Naczelny Polonista i Cię zjebie

Wracając do węża - niekiedy słyszałem o występowaniu "głównie w Bieszczadach" albo wręcz podawano jakieś Gorce, a ostatnio Dukielszczyznę.

Oficjalna informacja pochodzi z LP w Krośnie:

W dniu 2 lipca na drodze w Zyndranowej znaleziono martwego węża Eskulapa. Okaz mierzył dokładnie 150 cm długości nosił ślady mechanicznych uszkodzeń. Fakt ten (smutny zresztą) jest potwierdzeniem pojawiających się od kilku przynajmniej lat informacji o spotkaniach węża Eskulapa w okolicach Dukli. Nieopodal swego domu znalazł go Stefan Skolimowski z Zyndranowej. Martwy wąż został zabrany do spreparowania w Zespole Karpackich Parków Krajobrazowych w Krośnie, gdzie będzie eksponowany w izbie edukacyjnej.

[...]

Fakt, że Eskulap zadomowił się w Beskidzie Niskim świadczy niewątpliwie o dobrym stanie tutejszego środowiska przyrodniczego.


http://www.krosno.lasy.gov.pl/strony/1/i/86.php

Oczywiście mógł zawsze uciec hodowcy...

Pozdrawiam:)

1. Niezbyt fortunne sformułowanie.
Wąż Eskulapa rasa nominalna występuje od pólnocno-wschodniej części Półwyspu Iberyjskiego przez całą Francję, Szwajcarię, część Włoch, Austrię, dolinę Dunaju, Słowację, Węgry, południową Ukrainę, Mołdawię po wybrzeże morza Czarnego. Izolowane stanowiska są w Niemczech, Polsce, Czechach.
2, Mówiłam o populacji. W tym przypadku najważniejsze jest zagęszczenie osobników. Aby przetrwać muszą mieć możliwość swobodnego krzyżowania się i wydawania płodnegp potomstwa. Niestety, takie izolowane populacje rozmnażają się często w sposób wsobny tzn. krzyżują się ze sobą zbyt blisko spokrewnione osobniki.
3. Na Dukielszczyżnie występują najprawdopodobniej izolowane kolonie lub poszczególne stanowiska tego gatuku.
4. Jedyna polska zdolna do przetrwania populacja węża Eskulapa znajduje się na terenie doliny Sanu. Pozostałe są śladowe i w wielkim rozproszeniu.
Populacja roztoczańska została zniszczona przez ludność miejscową.

Janek - 2008-07-12, 11:18

Pytony oraz węże Boa w Bieszczadach występują?

lucyna - 2008-07-12, 19:16

Pytony oraz węże Boa w Bieszczadach występują?

Często w czasie prowadzenia warsztatów mówię: nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. Postaram się więc w miarę merytorycznie odpowiedzieć.
W Bieszczadach nie występują pytony i węże boa. Nie słyszałam takze aby ktoś trzymał te gatunki w terrariach.
Jedyny dusiciel żyjący na terenie Bieszczadów to wąż Eskulapa. Poluje aktywnie. Głównie żywi się drobnymi ssakami i ich młodymi. Oprócz tego zjada: małe ptaki, jaja, pisklęta, płazy, czasami bezkręgowce. Jest to silny, masywny wąż duszący swoje ofiary splotami ciała. W Polsce osiąga długość 80-150 cm.

lucyna - 2008-07-12, 19:54

Trzymam w ręku wyjątkowo pięknie wydaną książkę-przewodnik po leśnych kapliczkach położonych na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Autorem opracowania jest przewodnik, goprowiec, leśnik z zamiłowania i autor wielu wartościowych książek popularyzujących las Edward Marszałek. "Leśne ślady wiary Kapliczki, cmentarze i Dęby Papieskie ..." została wydana przez Rafała Barskiego Wydawnictwo Rythenus przewodnika rozmiłowanego w Bieszczadach i okolicach. Przewodnik jest prawdziwą perełka edytorską, bogato ilustrowaną dziesiątkami "wysmakowanych" fotografii, starymi pocztówkami, pastelami, mapami. Zawiera opis, historię powstania 35 "śladów wiary", spis Dębów Papieskich i wszystkich leśnych kapliczek z obszaru DLP w Krośnie. Do przewodnika dołączono bogato ilustrowaną mapę w skali 1:40000 "Leśne kapliczki i Dębt Papieskie na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie Mapa poglądowa" Książka mimo tego, że została starannie wydana na doskonałym papierze jest tania. Sugerowana cena 39 zł. Jej wydnanie zostało dofinansowane przez Centrum Informacyjne Lasów Państwowych i przez kilka Stowarzyszeń.

lucyna - 2008-07-13, 07:03

Moje biurko jak zwykle "zawalone" jest książkami. Ta, którą chcę Wam przedstawić wygląda jak Kopciuszek wsród księżniczek. "Dzikie rośliny jadalne Polski Przewodnik survivalowy" Łukasza Łuczaja to opracowanie niezbędne każdemu chaszczakowi. Ja posiadam wydanie drugie-poszerzone. "Książka zawiera informacje na temat wszystkich potencjalnie jadalnych roślin Polski, w sumie ponad tysiąca gatunków. Większość z nich autor jadł osobiście". Przewodnik składa się z dwóch części: zasad doboru i zbioru roślin i alfabetycznie ułożonego opisu roślin. Wzbogacono ją rysunkami i nielicznymi kolorowymi fotografiami. Podano także kilkanaście przepisów kulinarnych.
Książkę polecam nie tylko miłośnikom Karpat Wschodnich. Dlaczego więc w tym wątku? Autor mieszka na Podkarpaciu, na terenie Pogórza Dynowskiego.
Polecam stronę Autora:
www.luczaj.com
Na stronie przedstawiono kilka najsmaczniejszych roślin. Część z nich używam w kuchni. Każdemu smakoszowi polecam moje ulubione warzywo czosnek niedźwiedzi. Pyszne są także szparagi Kozaków czyli pałka wodna.

Artur - 2008-07-13, 11:00

"Książka zawiera informacje na temat wszystkich potencjalnie jadalnych roślin Polski, w sumie ponad tysiąca gatunków.

a mnie przyszło w tym miejscu do głowy gdzieś i kiedyś zasłyszane powiedzonko:
"Wszystkie grzyby są jadalne. Większość z nich - tylko jeden raz"

lucyna - 2008-07-13, 11:11

lucyna - 2008-07-14, 06:09

Następna książka z żelaznego kanonu Krasowiaków. "Tak było w Bieszczadach Walki polsko-ukraińskie 1943-1948" Grzegorza Motyki to publikacja obalająca wiele mitów propagandowych zarówno polskich jak i ukraińskich. Z jednej strony stwierdzenie, że Akcja Wisła była koniecznościa wynikającą z istniejącej militarnej sytuacji, a z drugiej iż mordy wołyńskie były odpowiedzią UPA na wcześniejsze zabójstwa Ukraińców na Lubelszczyźnie. Wywołała burzę. Obejmuje okres od pierwszych starć ukraińsko-polskich (w Bieszczadach zamordowanie kilkunastu Polaków w Serednim-szlachta zagrodowa) do rozformowania oddziałów OUN-UPA. Oparta jest na dokumentach polskich, ukraińskich, rosyjskich w tym aktach sądowych, dowodach rzeczowych, relacjach, literaturze polskiej i ukraińskiej. Książkę rozpoczyna rodział "Problem ukraiński w II Rzeczypospolitej". Publikacja wywołująca takie emocje została dość szybko sprzedana. Ostatnio na rynku pojawił się dodruk wydany przez Sowa-druk na życzenie.

lucyna - 2008-07-16, 04:40

Pora na mapy. Zebrała mi się niezła kolekcja. Do niedawna starałam się kupować wszystkie, które pojawiały się na rynku. Niestety, większość z nich niczym się nie wyróżnia in plus. Wczoraj nabyłam "Bieszczady i Bukovske vrchy" 1:70 000 nieznanego mi wcześniej wydawnictwa Daunpol. Opakowana w folię więc kupiłam przysłowiowego kota w worku. Zainteresowały mnie te Bukovske vrchy. Jak by to powiedzieć? Rozczarowanie? To chyba najlepsze słowo. Nie polecam.
Bardzo ciekawe, o bardzo dobrym podkładzie mapy wydaje Ruthenus. Właśnie ukazało się następne wydanie: "Bieszczady Mapa dla wytrawnego turysty Mapa turystyczno-nazewnicza" 1:60 000 i "Solina Jezioro Solińskie i jego okolica" 1:25 000 Wojtka Krukara. Jak przystało na Ruthenus starannie wydane. Przepiękne zdjęcia: z lotu ptaka na okładkach Marcina "Rogera" Pojałowskiego, wewnątrz map: Rafała Barskieg, Jaśka Joniaka. Są to mapy toponomastyczne, gdzie obok obowiązujących obecnie nazw figurują nazwy używane przez dawnych mieszkańców naszej krainy. Opracowanie toponomastyczne jest owocem wieloletnich prac badawczych dr Wojciecha Krukara. Obie mapy mają rozbudowaną część krajoznawczą. Mają naniesione czasy przejść, siatkę GPS.
Mapa "Bieszczady..." zawiera: satelitarny obraz naszej krainy, mapkę granic fizyczno-geogficznych, spis ścieżek spacerowych i edukacyjnych.
Mapa " Solina..." zawiera: plan batymetryczny, spis przystani, kei, wypożyczalni, wykaz (wraz z godzinami nabożeństw) kościołów, cerkwi prawosławnych i grekk. Podano adresy i nr tel. bieszczadzkich stadnin oraz po raz pierwszy w Bieszczadach dane "busiarzy".
Obie mapy zawierają reklamy bazy hotelarsko-gastronomicznej, usługodawców itd.

Zygmunt Skibicki - 2008-07-16, 09:07

rzedstawię kolejną ciekawą monografię /-/ troszeczkę "zdeaktualizowała się".

Trzeba by zdecydować, czy zdezaktualizowany zbiór wiadomości na dany temat można jeszcze nazwać monografią? Moim zdaniem nie można i nie należy, by nie mącić ludziom w głowie. Monografia bowiem, to opracowanie danego tematu zawierające o nim wszelkie wyczerpujące informacje Byłbym bardzo ostrożny w stosowaniu tego terminu.

lucyna - 2008-07-17, 07:14

Dziś chciałabym Wam przedstawić półrocznik Towarzystwa Karpackiego "Płaj". To podstawowa lektura wszystkich miłośników Karpat. Właśnie ukazał się 35 tom. Jak zwykle bardzo interesujący.
Sądzę, że większość z Was zna to wydawnictwo więc nie będę się rozpisywać. Wszystkim, którzy po raz pierwszy zetknęli się z tym tytułem polecam stronę
www.karpaccy.pl
Znajdziecie tam 16 artykułów, które pozwolą Wam ocenić poziom merytoryczny tego półrocznika.
A na marginesie poszukuję 12 pierwszych numerów "Płaju".

lucyna - 2008-07-18, 05:18

Polecam kolejną Monografię Przyrodniczą wydaną przez Wydawnictwo Klubu Przyrodników. Tym razem jest to opracowanie Sławomira Zielińskiego "Kózkowate". Przedstawiciele tej rodziny często należą do rzadko lub skrajnie rzadko występujących w Polsce. Kilka z nich to gatunki ginące i silnie zagrożone. Wiele gatunków z rodziny kózkowatych jest uważanych za szkodniki. Warto więc poszerzyć swoją wiedzę na temat tych owadów. Książeczka jest napisana w sposób przystępny i zrozumiały dla laików. Co najważniejsze wszystkie monografie przyrodnicze napisane są przez polskich znawców gatunków, badaczy. Te opracowania naukowe opate są na najnowszych badaniach przeprowadzonych na terenie naszego kraju. Dostarczają informacji o polskich populacjach.

lucyna - 2008-07-19, 10:08

Nie jest piękne. Mam potworne problemy w pracy i ze znalezieniem pracy. Na koncie 35 zł, a na dodatek pies chce znowu piśc na spacer, a kocice upominają się o "chwilke dla kota tzn. pobaw się z nami, podrap za uchem, wygłaszcz itd.".
Polecam ciekawy "Transgraniczny informator turystyczny" wydany przez Urząd Gminy w Dukli. Obejmuje teren gminy Dukla i okresu Świdnik. Jego powstanie jest efektem partnerstwa w projekcie "Promocja i rozwój turystyki transgranicznej w Karpatach Wschodnich...". Informator jest "trójjęzyczny". Zawiera aktualne informacje turystyczne o tej części Beskidu Niskiego. Opisano w nim artakcje przyrodnicze, antropogeniczne i wypoczynkowe, uwzględniono kalendarz imprez, podano wykazy szlaków turystycznych i ścieżek dydaktycznych i bazy noclegowej wraz z aktualnymi nr telefonów. Informator jest bogato ilustrowany. Można go otrzymać informacji turystycznej w Dukli.

lucyna - 2008-07-19, 18:48

Monografia przyrodnicza "Bóbr" Andrzej Czech
Dyskusja i to pełna emocji
www.321gory.pl/phpBB2/vie...der=osc&start=0
@ Dziękuję Modzie za wydzielenie.

lucyna - 2008-07-20, 04:57

Dziś przedstawię Wam bardzo ciekawy przewodnik "Błękitny San szlak wodny" autorstwa Marka Lityńskiego propagatora turystyki kajakowej. Jest to także publikacja dofinansowana, tym razem przez Departament Turystyki Ministerstwa Gospodarki i Pracy oraz Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego więc można nabyć ją za przysłowiowe grosze. "Błękitny San szlak wodny" to przewodnik po naszej największej podkarpackiej rzece i jej brzegach. Autor kilometr po kilometrze szczegółowo opisuje szlak kajakowy. Podaje informacje niezbędne kajakarzom: spadki odcinkowe, opis koryta rzeki, charakter "ciągów wody", czas spływu. Bardzo ciekawa jest także część krajoznawcza przewodnika wzbogacona o informacje praktyczne, piękne zdjęcia, mapki. Gdybyście byli zainteresowani szlakiem wodnym i Podkarpaciem to zapraszam po materiały na Podkarpacki Regionalny Portal Turystyczny
www.podkarpackie-turystyka.pl
Ja swój "drukowany" przewodnik otrzymałam w biurze Podkarpackiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. O ile znam życie jeszcze mają kilka egzemplarzy.

@Misiaty

lucyna - 2008-07-21, 06:24

Nie spodziewałam się, że dyskusja o książkach wywoła takie emocje.
Dziś pragnę dalej zgłębiać temat naszej największej podkarpackiej rzeki, czyli Sanu. Posiadam wyjątkowo ciekawą monografę opracowaną przez zespół pod redakcją naukową prof. dr. hab.inż. Janusza Dziewanowskiego. Jest to "Elektrownia Wodna Solina im.Karola Pomianowskiego na Sanie" wydana w 2002 r. przez Polską Akademię Nauk Wydawnictwo Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN.
Dla mnie ta monografia jest podstawowym, drukowanym źródłem informacji odnośnie Zespołu Elektrpwni Wodnych Solina-Myczkowce. Monografia składa się z trzech części: Przeszłość, Współczesność, Przyszłość. Niezmiernie interesujace pod względem przewodnickim okazały się "historyczne" rozdziały: historia budowy stopnia wodnego, zrealizowane badania poprzedzające projekt, projekt stopnia wodnego, budowa obiektu wzbogacone w liczne archiwalne fotografie.
Niestety, nie orientuję się w jaki sposób można "zdobyć" tę monografię. Dostałam ją w prezencie od Kolegi pracujacego jako przewodnik w Centrum Informacyjnym Energetyki Odnawialnej w Solinie. Zaporę i elektrownię można turystycznie zwiedzać. Często zaglądam tam z grupami. Każda wizyta, szczegółnie, gdy oprowadzam "niestandardowe grupy" np. konstruktorów zapor czy wojskowych to możliwość zdobycia wielu ciekawych informacji. Największe wrażenie na mnie zrobiły wstawki dylatacyjne. Ich fr miałam w ręku. Są to 3, każda o półcentymetrowej grubości, kauczukowe uszczeki znajdujące się pomiędzy potężnymi blokami betonu. Każda wkładka jest o szerokości mniej więcej kanta mojej dłoni, a bloki betonu mają 15 m. Z innych ciekawostek to ta, że beton użyty do konstrukcji zaporu dopiero się "wiąże".
Wbrew opiniom niektórych Kolegów z forum jestem zainteresowana dyskusją w tym wątku. Nawet o nią proszę. Chciałabym jednak aby była to rozmowa merytoryczna, "na argumenty". Wszelkie pytania są także mile widziane.

lucyna - 2008-07-22, 19:12

Ostatnio często rozmawiam na temat sposobów ochrony terenów cennych przyrodniczo. Przeważnie w kontekście Turnicy i NATURY 2000. Miałam trudności z wyjaśnieniem dlaczego koniecznie chcemy powołać park narodowy zamiast cieszyć się, że okolice Suchego Obycza już są chronione w postaci rezerwatów, parku krajobrazowego, kompleksu promocyjnego LP i wchodzącej NATURY 2000. Kiedyś spotkałam się z ciekawą książeczką, którą sobie zakupiłam. Jest to" Planowanie ochrony obszarów cennych przyrodniczo Przewodnik dla praktyków i ich szefów" Eddie'go Iddle'a i Tima Binesa Wydawnictwa Klubu Przyrodnika. Autorzy uczą nas w jaki sposób należy sporządzać plany ochrony. "Ochrona -w rozumieniu autorów- to cały szeroki wachlarz działań i decyzji służących zachowaniu wartości przyrodniczych, obejmujących oprócz prac ochrony czynnej między innymi godzenie gospodarki człowieka z potrzebami przyrody, jej modyfikowanie i dostosowywanie di tych potrzeb, a także elementy organizacji struktur instytucjonalnych i zarządzanie nimi. Ten system musi być spójny, aby był skuteczny" To fragment wprowadzenia do wydania polskiego trafnie charakteryzujący ten przewodnik. Polecam szczególnie ekologom.

GB - 2008-07-22, 19:31

Jak polecana przez Ciebie książka ma się do obowiązujących obecnie w Polsce przepisów...?

pozdrawiam
gb

lucyna - 2008-07-22, 19:49

Znowu posłużę się cytatem z wprowadzenia: " Dla ułatwienia zastosowania podręcznika w polskich realiach, orginalny tekst, mający w założeniach uniwersalny charakter, zaopatrzyliśmy w komentarze i odniesienia dotyczące Polski".
Jest to książeczka wydana w ramach projektu "Budowanie sktecznej ochrony różnorodności biologicznej obszarów mokradłowych w Estonii, Litwie, Łotwie, Polsce i Rosji".

GB - 2008-07-22, 19:59

No to rzeczywiście super

pozdrawiam
gb

lucyna - 2008-07-23, 07:37

Kolejna wyjątkowo pięknie wydana książka. "Skarby podkarpackich lasów Przewodnik po rezerwatach przyrody" Edwarda Marszałka - gawędziarza, Kolegi przewodnika, goprowca, osoby znakomicie znającej nasze lasy. Książka przedstawia nam 19 wybranych rezerwatów. Selekcja miejsc cennych przyrodniczo została dokonana w sposób fachowy dzięki czemu możemy zapoznać się z bioróżnorodnością całego naszego regionu. Przewodnik jest przebogato ilustrowany. Większość zdjęć jest autorstwa Edwarda Marszałka. Muszę przyznać, że niewielu fotografów potrafi tak jak on oddać owo "coś", co nas tak urzeka, kryjace się w podkarpackiej przyrodzie. Książka zawiera wykazy wszystkich rezerwatów znajdujących się na terenie RDLP w Krośnie i wyciąg z ustawy o ochronie przyrody: W rezerwatach przyrody zabrania się.
Jest to ważne, gdyż Autor przedstawia nam w przewodniku ścieżki przyrodnicze.
Ponad to dołączono do niej mapę poglądową "Rezerwaty przyrody na terenie RDLP w Krośnie" wydaną w skali 1:400 000. Na mapie także znajduje się wykaz: rezerwatów i ścieżek przyrodniczych.
Książka została wydana przez Ruthenus.
Nikt nigdy nie podaję informacji o tym kto zajmował się projektowaniem książki i robieniem składu. Ja wyłamię się z tego "kanonu". Moim zdaniem to, że Ruthunus może wydawać tak piękne książki zawdzięcza także Ariuszowi Nawrockiemu, wyjątkowo utalentowanemu grafikowi. Nie rzemieślnikowi lecz artyście. Mam wyjątkową przyjemność kontaktować się służbowo z Panem Ariuszem. Przygotowuje mi projekty materiałów reklamowych. Praca z nim to przyjemność, a efekty pracy przeważnie mnie zachwycają (ja tylko mówię czego chcę, a Pan Ariusz tworzy coś niebywałego). Tą drogą chciałam mu podziękować za wszystkie jakże piękne projekty. Przede wszystkim książki będące ozdobą każdego księgozbioru.

lucyna - 2008-07-24, 15:22

Bardzo często Goście pytają się: pani przewodnik co może pani nam polecić? Przeważnie wskazuję na trzy pozycje: "Bieszczady Przewodnik dla prawdziwego turysty" Rewasza, mapę "Bieszczdy" Rythenusa i " Bieszczady Wyskoie Panoramy widokowe Schematy szlaków Turystycznych" Agencji Wydawniczej WiT. Ta ostania książeczka znajduje się w prawie każdym punkcie kasowym BdPN, jest tania (około 8 zł) i doskonale nadaje się na prezent. Jest ładnie wydana. Zawiera kilka słów o Bieszczadach, atrakcjach turystycznych, kilka mapek, niezbędne informacje turystyczne (nt tel., spis schronisk itd). Jej głównym atutem są panoramy. Piękne zdjęcia panoramiczne z dokładnym opisem. Książeczka zawiera 17 panoram. Są to widoki czasami 360 stopniowe z najbardziej znanych bieszczadzkich szczytów.
Polecam także panoramy widokowe z innych pasm górskich. Ja mam tarzańskie i z Beskidu Sądeckiego.

lucyna - 2008-07-25, 09:11

Pora na przedstawienie wyjątkowo ciekawej mapy wydanej w ramach projektu "Dla obłoków nie ma granic-nowy impuls do zaciśnienia współpracy sąsiedzkiej". "Bieszczady Wschodnie Pasmo Pikuja, Beskidy Skolskie, Góry Sanocko-Turczańskie (część wschodnia), Połonina Równa. Mapa dla wytrawnego turysty" Wojtka Krukara prezentuje wysoki poziom kartograficzny. Jak przystało na mapy wydane przez Rythenus uwzględniono nazewnictwo terenowe. Jest to pozycja zeralizowana w wersji polsko-ukraińskiej. Mapa jest tylko w bezpłatnej dystrybucji. Bardzo trudno ją dostać. Wadą mapy są drobne błędy topograficzne. Tę ostanią informację otrzymałam od Autora . To wydawnictwo jest owocem prac terenowych prowadzonych przez Witolda Grodzkiego i studentów geografii UJ uczestniczących w kursie Ćwiczenia terenowe z GIS.

Zygmunt Skibicki - 2008-07-25, 10:58

"Bieszczady Wschodnie Pasmo Pikuja, Beskidy Skolskie, Góry Sanocko-Turczańskie (część wschodnia), Połonina Równa. Mapa dla wytrawnego turysty" /-/ Mapa jest tylko w bezpłatnej dystrybucji.

A jak ją można otrzymać...?
Jakiś adres lub inny kontakt...?

vm2301 - 2008-07-25, 11:57

Ja bym próbował lokalne punkty informacji turystycznej, może urząd gminy - w taki sposób zdobyłem w każdym razie całkiem fajna mapę okolic Baligrodu - też Ruthenus, też Krukar

Zygmunt Skibicki - 2008-07-25, 12:26

Ja bym próbował lokalne punkty informacji turystycznej, może urząd gminy

Zdecydowanie wolałbym mieć mapę, tym bardziej jeśli to jest dobra mapa, zanim dotrę w interesującą mnie okolicę. Z moich doświadczeń wynika, że na miejscu najczęściej dostępne są jedynie jakieś mocno nieudane badziewia uzdajane za środki z dotacji.

lucyna - 2008-07-25, 13:30

Niestety, przeważnie tak jest.
Tę mapę można było dostać poprzez serwis www.karpatywschodnie.pl
Mi udało się dosłownie wyżebrać dla przewodników 3 mapy od Rafała Barskiego szefa Ruthenusa i 3 od Jaśka Joniaka.

Zygmunt Skibicki - 2008-07-25, 14:47

Tę mapę można było dostać poprzez serwis www.karpatywschodnie.pl

A dokładnie - http://www.karpatywschodn...php?readmore=28
I teraz to jest kompletna i użyteczna informacja.
Potwierdzam - tą drogą ją otrzymałem.

lucyna - 2008-07-25, 16:53

Niestety, nie udało mi się zdobyć tej mapy poprzez serwis. Mimo, że prosiłam.

vm2301 - 2008-07-25, 17:51

Zdecydowanie wolałbym mieć mapę


Nie wiem, czy dobrze zostałem zrozumiany, czy też ja dobrze zrozumialem odpowiedź - chodziło mi o zdobycie mapy w tych miejscach. mapa okolic Baligrodu Krukara wydana przez Ruthenusa - wydana pewnie ze środków unijnych była rozdawana w punkcie IT przy UG w Baligrodzie.

Nie widzę lepszej dla tego terenu.

Zygmunt Skibicki - 2008-07-25, 18:02

Nie widzę lepszej dla tego terenu.

A ja nie widzę powodów do sporu.
Uważam jednak, że coś niedobrego dzieje się właśnie z takimi wydawnictwami regionalnymi. Chcąc zaopatrzyć się w takie coś, trzeba praktycznie pojechać na dany teren. Zdecydowanie wolałbym najpierw zdobyć taką na przykład mapę i na jej podstawie zaplanować cały pobyt, a dopiero później jechać.
Wiele regionów w kraju powydawało sporo dobrych opracowań przydatnych dla turystów, ale z niewiadomych mi powodów "kiszą" to u siebie i za diabła nie zdobędzie się tego metodą normalnej dystrybucji wydawnictw.
Bywa też, że takie "perełkowe" opracowania są bez sensu rozdawane pęczkami każdemu, kto się nawinie - głównie dzieciarni szkolnej, która regularnie wywala takie papierzyska do najbliższego kosza, a gdy przyjedzie się po takiej akcji, zostają już tylko mocno mierne "gnioty" za to z fotami miejscowego wójta na dorocznym festynie... na przykład.
I tylko o to mi chodziło.
Widzę, że nawet lucyna wyjątkowo zgodziła się z moim zdaniem...

lucyna - 2008-07-25, 18:05

I jest.
To znakomity "produkt reklamowy". Podoba mi się slogan, który znalazł się na owej mapie: na szlaku miodu, wina i bursztynu.
"Bieszczady zapraszają w okolice Baligrodu Mapa turystyczna" Wojtka Krukara w skali 1:25 000 powinna znaleźć się w biblioteczce każdego beskidzkiego łazika. Ozdobą mapy są zdjęcia Edwarda Marszałka.
Mam jednak kilka bardzo krytycznych uwag do Autora jeżeli chodzi o część historyczną.
Chodzi mi "Walki w Bieszczadach". Moim zdaniem konflikt ukraińsko-polski został przedstawiony tendencyjnie, proukraińsko.

vm2301 - 2008-07-25, 18:55

Prawdę mówiąc, to zaplanowac pobyt, szczególnie pierwszy, można bazując na materiałach internetowych.

Nie są od tak sobie rozdawane dzieciarni szkolnej.

Musiałem sie do pana urzędującego mocno uśmiechać i zagadywać, by dał mi dwie - drugą chciałem wziąć dla szwagra.

Nie leżały wyraźnie wyeksponowane obok broszurek, czy prospektów reklamowych - trza było zapytać o nią, a pan wywlókł ja z jakiejś sąsiedniej kanciapy.

lucyna - 2008-07-25, 18:58

Nie miałam problemow z dostaniem kilkunastu sztuk.
Cieszę się, że są one "reglamentowane". Diabli mnie biorą, gdy widzę jak dzieciaki bawią się dobrymi materiałami reklamowymi. Kiedyś odebrałm kilka przewodników wydanych przez zarząd parków krajobrazowych dziecku pani pracującej w pewnym urzędzie gminy.

lucyna - 2008-07-27, 06:28

Przedwczoraj zdarzyła mi się maleńka wpadka na forum e-górzystów. W rozmowie o szlakach rowerowych poleciłam tamtejszemu Adminowi moim zdaniem bardzo dobrą mapę rowerową. Ku memu zdziwieniu okazało się, że ową mapę poleciłam jej twórcy. Najlepszy dowód na to to link, który Brzoza mi podesłał
www.brzozowscy.pl/publikacje-mapy.html
Po raz trzeci Fundacja Bieszczadzka wydała ciekawe materiały reklamowe pokazujące zakres ich działania. Jest to publikacja "typu 2w1": przewodnik popularyzujacy bieszczadzkie inicjatywy i mapa rowerowa. Szczególnie chciałabym polecić mapę "Szlak Zielony Rower Greenway-Karpaty Wschodnie" wydaną przez Compass 1:100 000. Owa publikacja zajęła I miejsce w kategorii: Mapy i atlasy na XIII Ogólnopolskim Przeglądzie Książki Krajoznawczej i Turystycznej w 2004 r. To co zachwyca w tej mapie to" niezwykła staranność edytorska".
Fundacja wydała także ciekawy przewodnik rowerowy Krzysztofa Plamowskiego "Zielony Rower greenway Karpaty Wschodnie". Autor opisuje w nim przebieg tras gminnych i łącznikowych, które sam wraz z Kolegami wytyczył na terenie Bieszczadów i Gór Sanocko-Turczańskich.
Więcej o przewodniku jutro.

lucyna - 2008-07-28, 06:19

Przewodnik "Zielony Rower Greenway Karpaty Wschodnie" Krzysztofa Plamowskiego wrócił "z poniewierki" (pożyczyłam Koledze) więc mogę o nim pisać. Został wydany przez Bezdroża w ramach projektu "Gospodarka Społeczna na Bursztynowym Szlaku" realizowanego przez Fundację Bieszczadzką. Przewodnik zawiera " szczegółowe opisy tras rowerowych o różnym stopniu trudności, informacje praktyczne, profile wysokościowe, mapki". To główne atuty tej publikacji. Oprócz tego jest kilka słów o regionie. W tej części Autor przdstawił certyfikowane inicjatywy lokalne.
Niestety, mam kilka zastrzeżeń do tej publikacji. Znalazłam kilka nieścisłości w części krajoznawczej, pewnych wiadomości np. "monasterska miedź była w XVI w eksploatowana" nie mogę "potwierdzić źródłowo". Przewodnik jest bogato ilustrowany. Niestety, część zdjęć jest poprostu brzydka.
Przewodnik można dostać bezpłatnie, również mapę, w biurze Fundacji Bieszczadzkiej w Lesku. Nr tel. 0134697297
Więcej informacji znajdziecie na
www.zielonyrower.pl

vm2301 - 2008-07-28, 22:16

Mam, kupiłem.

Czasem zaglądam. Jak kto jedzie tam pierwszy, czy drugi raz i chce zabrać rower, niechaj weźmie sobie i tę mapę.

Jak już kto troche po tej okolicy łaził i teraz chce powałęsać sie pedałując,
to te 1:100 000 chyba przegra z beleczym dwa razy dokładniejszym.

Pozdrawiam:)

PS. Przewodnik tyż raczej dla tych, co pierwszy raz, no i bardzo pobieżnie opisujący trasy, no ale to chyba raczej wina wydawcy niż autorów

lucyna - 2008-07-29, 14:43

Dość dużo ostatnio rozmawiamy o mapach i bobrach. Czas połączyć owe tematy.
Przede mną leży wyjątkowo starannie wydana przez Ruthenus mapa Wojtka Krukara "Kotlina Uherczańska i okolice Ekomuzeum W krainie bobrów" 1:25 000. Na okładce znajduje się piękne zdjęcie Jaśka Joniaka przedstawiające zaporę w Myczkowcach. Sądzę, że nie muszę Wam przedstawiać Autora i jego dorobku. Na szczególną uwagę zasługuje część turystyczna mapy. Jest to taka mini monografia poświęcona Kotlinie Uherczańskiej opracowana przez Kolegów ze Stowarzyszenia przewodników "Karpaty" :Stanisława Orłowskiego i Wojciecha Orłowskiego. Pomiędzy informacje o atrakcjach turystycznych wpleciono liczne zdjęcia. Gdybym musiała wybrać najłatniejszą i najciekawszą mapę z mojej kolekcji to wskazałabym ta tę.
Jak można ją zdobyć? Kilka sztuk dostałam w UG w Olszanicy. Sądzę, że także można ją otrzymać od Autorów szlaku ekomuzeum czyli od Kolegów ze Stowarzyszenia.
Na mapie podano stronę
www.eko.uhercemineralne.pl
ale link nie działa.

Morales - 2008-07-29, 15:06

Link działa, jednak nie ma na stronie ani adresu kontaktowego, ani żadnej innej informacji o mapie.

A jestem mocno zainteresowany. A może Lucyna odstąpisz jedną mapkę?

lucyna - 2008-07-29, 15:15

Link działa, jednak nie ma na stronie ani adresu kontaktowego, ani żadnej innej informacji o mapie.

A jestem mocno zainteresowany. A może Lucyna odstąpisz jedną mapkę?


OK
Podaj aders na pm.

vm2301 - 2008-07-29, 15:20

Ile tych map gwizdnęłaś?

Bo jak tam zajadę i mi nie dadzą, to Olszanicę najeżdżam

lucyna - 2008-07-29, 15:26

Ile tych map gwizdnęłaś?

Bo jak tam zajadę i mi nie dadzą, to Olszanicę najeżdżam


Proszę Wysokiego Sądu on mi publicznie groził. To była obrona konieczna map
Uśmiechnij się do Marka Sokoła. To muzyk. Ostatnio współpracował z KSU. To Barnaba

Morales - 2008-07-29, 16:01

KSU To oni nadal grają?

Mój ulubiony kawałek:
http://pl.youtube.com/watch?v=qtnjkNyXO5Q

lucyna - 2008-07-30, 05:57

Przeważnie publikacje wydawane przez UG nie zachwycają. Są skierowane do wszystkich (czyli do nikogo), zawierają przeróżne błędy i nieśmsłości oraz bardziej niż walory turystyczne reklamują samorządowców. Na szczęście są wyjątki od reguły. Polecam "Informator turystyczny Gmina Ustrzyki Dolne" wydany przez Bieszczadzkie Centrum Informacji i Promocji w Ustrzykach Dolnych. Książeczka zawiera: ofertę turystyczną, bazę noclegową, informacje praktyczne i to wyczerpujace. Ustrzyki Dolne nie bez przyczyny nazywane są zimową stolicą Podkarpacia więc jest także kilka informacji o wyciągach narciarskich. W książeczce dokładnie przedstawiono szlaki spacerowe, ekomuzea i szlak rowerowy. Moim zdaniem ten informator jest wydawnictwem dobrze promujacym walory turystyczne Ustrzyk Dolnych i polecam go jako nieodzowną "cegiełkę" do plecaka, gdy będziecie zwiedzać okolicę.
Gdzie go można dostać? W Bieszczadzkim Centrum Informacji i Promocji w Ustrzykach Dolnych nr tel. (013) 471 11 30.

lucyna - 2008-07-31, 06:33

Zgodnie z obietnicą przedstawiam Wam wyjątkowo ciekawy rocznik wydawany przez Towarzystwo Opieki na Zabytkami Oddział Bieszczadzki. "Bieszczad" ukazuje się już od 13 lat. Stał się dla wielu ludzi zainteresowanych regionem lekturą obowiązkową. Jest rozsyłany po całym świecie. Niestety, wydawany jest w nakładzie 1000 sztuk, w tym 100 obowiązkowo (wymóg ustawowy) musi być zabezpieczone na rzecz bibliotek. Nie posiadam wszystkich numerów tego rocznka. Poszukuję od lat nr 4 i to bezskutecznie.
"Bieszczad" jak już sama nazwa wskazuje poświęcony jest polskim i ukraińskim Bieszczadom.. Przede wszystkim prezentuje zagadnienia związane z historią regionu. Moim zdaniem w ostatnim 13 numerze na szczególną uwagę zasługują artykuły: "Antropogeniczne zmiany środowiska wodnego w Bieszczadach do 1951 r" Macieja Augustyna i "Fortyfikacje sowieckie wokół Leska" Bolesława Baranieckiego, "Stosunki ekonomiczne i społeczne w dobrach górskich rodziny Ossolińskich w XVIII w". Od lat ukazują się artykuły krajoznawczo-historyczne poświęcone bieszczadzkim kolejkom wąskotorowym i zabytkom we wsiach położonych wzdłuż jakiegoś ukraińskiego potoku np. "Zabytki we wsiach doliny potoku Jasienica".
Wczoraj także trwała dyskusja o tym, która wersja jest bardziej poprawna: Bieszczady czy Bieszczad. Rozmawiałam z Bogdanem Augustynem na ten temat. Dlaczego rocznik nazwali "Bieszczad". Prozaiczny powód. Ta nazwa historyczna bardziej im sie podoba.
Więcej informacji, w tym spis treści wszystkich numerów i niektóre artykuły znajdziecie na
www.tonz.eu.org

lucyna - 2008-08-01, 05:55

W innym wątku mówiliście, że bylibyście zainteresowani przeczytaniem pamiętników podobnych do "Na dnie jeziora" Józefa Pawłusiewicza. Niestety, książka ta nie została jeszcze wznowiona przez Ruthenus. Moim zdaniem są inne równie ciekawe pamiętniki, które warto polecić. Jako pierwsze chciałabym przedstawić wspomnienia por. Mieczysława Kocyłowskiego "Czarnego" "Byłem zastępcą Żubryda". Kim był Żubryd? Niestety,o naszych bohaterach szybko zapominamy. Polecam stronkę www.podziemniezbrojne.blo...46-czesc-2.html Przez lata spotykałam się tylko z czarną legendą o "Żubrydowcach".
Kiedyś jadąc do grupy z Kolegą Przewodnikiem spytałam się: Żubryd to tak jak ten partyzant. Okazało się, że Leszek jest połączony bliskimi więzami rodzinnymi z "Legendą". To właśnie on polecił mi te unikalne wspomnienia. Jest to relacja spisana przez zastępcę oddziału. Człowieka który w sposób dokładny i szczegółowy przedstawia fakty, odczarnia legendę stworzoną przez aparat bezpieczeństwa PRL.

vm2301 - 2008-08-01, 08:46

Lucyna

Jak Ty przeklejasz te linki, że z podziemia robi się podziemnie - przepisujesz, czy co?

lucyna - 2008-08-02, 06:22

Wczoraj rozmawialiśmy o Komańczy, o jej położeniu, atrakcjach turystycznych i historii. Mam kilka książek poświęconych gminie Komańcza ale żadna z nich nie zachwyca mnie. Mimo tego wskażę na kilka pozycji.
Moim zdaniem najciekawszą jest "Ścieżka przyrodniczo-historyczna po Komańczy i okolicy Przewodnik terenowy" opracowany przez Edwarda Orłowskiego. Autor jest leśnikiem zafascynowanym swoją pracą, znakomicie zna teren, od lat zajmuje sie promocją swojej małej ojczyzny. W tym roku także wytycza lub już wytyczył nową ścieżkę dydaktyczną. Tym razem transgraniczną polsko-słowacką.
Lekturą uzupełniająca ten przewodniczek może być "Gmina Komańcza i okolice Informator turystyczny" Anny Miszczyszyn. Autorka w sposób lakoniczny opisała atrakcje turystyczne, bazę noclegową i gastronomiczną, infrastrukturę paraturystyczną i podała kilka propozycji wycieczek: pieszych, rowerowych i samochodowych.
Mam także "W dolinie Osławy Komańcza, Zagórz i okolice" Janusza Michalaka wydaną przez Roksanę. Książkę polecam mimo tego iż jej dokładnie nie przejrzałam. Autor napisał kilkanaście przewodników po regionie, większość z nich znam. Nie zachwycają mnie ale sporadycznie korzystam z nich poszukując jakąś informacji krajoznawczej bądź historycznej związanej z II wojną św. i okresie powojennym.

lucyna - 2008-08-02, 06:40

Wszystkim zainteresowanym tematem polecam stronę internetową Piotra czyli PeteraWolfa
www.komancza.info/
i serwis
www.twojebieszczady.pl
@ Piotrze mam prośbę. Wpisz linki pod swoimi postami.

PeterWolf - 2008-08-02, 10:33

@ Piotrze mam prośbę. Wpisz linki pod swoimi postami.

Daj spokój, najlepiej wywal tego poprzedniego posta. Po co Ci moje linki - przecież znasz Wpadam tu pogadać, nie się reklamować.

Janek - 2008-08-02, 11:50

Wpadam tu pogadać, nie się reklamować.


Dziwny facet.

lucyna - 2008-08-02, 16:46

PeterWolf - 2008-08-02, 18:00

Nawet wybaczam Ci tę wielką atrakcję czyli most w Dwerniku.

Atrakcja to pojęcie względne, poza tym nie każda rzecz na którą zwraca się uwagę musi być atrakcją, jednak czasem warto o tym wspomnieć. Czasem można / trzeba powiedzieć o czymś co jest, o czymś normalnym, pospolitym - niekoniecznie jako o atrakcji - jest bo jest. Turyści - czy to indywidualni, czy grupy z przewodnikiem często przechodzą o metry od "ukrytych" w krzakach różnych pozostałości z dawnych i nie tylko czasów, itp. - warto im to pokazać / powiedzieć że są. Nie dotyczy to tylko starych rzeczy. Diabeł tkwi w szczegółach.

Jeśli chodzi o mostek w Dwerniczku: jadący / idący drogą ludzie często zadawali pytania: co to jest, widząc wystający ponad krzaki wielki pylon tej wiszącej kładki. Z drogi nie widać że to most - latem wszystko przesłaniają krzaki, więc odpowiedzi sami sobie udzielali bardzo różnych (najczęściej że to wieża obserwacyjna). Most był też po macoszemu traktowany przez wydawców map - o ile dobrze pamiętam większość go w ogóle nie nanosiła. W każdym razie bardzo ładne zachody słońca tam są, zarówno z mostu jak i z "Połoninki".

lucyna - 2008-08-02, 18:27

GB - 2008-08-02, 18:44

Mam pytania - i jedno nawet całkiem serio.
Czy mogłabyś "rozwinąć" pojęcie "ekomuzeum"?
Co to jest, co chroni, co eksponuje, jak jest tworzone, na jakich zasadach działa?

Miejsca wypływu ropy - jeśli szyb - to był kopany (nawet na studnie/szyby mówiono/mówi się "kopanka"). Jeśli natomiast w grę wchodziła "metoda udarowa" - to było wiercenie i nie są to szyby/studnie a odwierty. Zresztą właśnie odwierty się "czopuje".
"XIX wieczne Karlino" - to raczej nie tam i nie z tego samego powodu...
Czy tam również była erupcja gazu z ropą i samozapłon? Bo Karlino własni na tym polegało...

pozdrawiam
gb

lucyna - 2008-08-02, 19:19

"Ekomuzeum (muzeum bez murów) to muzeum tematczne, ktorego obiekty (eksponaty) rozproszone są w terenie, tworzą żywą kolekcję obrazującą wartości przyrodnicze i kulturowe danego regionu oraz dorobek jego mieszkanców ( w przeszłości i obecnie). To fr. folderu "Ekomuzeum Trzy kultury" w Lutowiskach, najstarszego na naszym terenie. To taka swoista wytyczona w plenerze ścieżka dydaktyczna plus miejscowi tworzący "otoczkę" ekomuzeum. Ścieżka to walory turystyczne. Ludzie to warsztaty, rękodzielnictwo, usługi przewodnickie miejscowych (nie przewodników z uprawnieniami), prelekcje, ekspozycje, wystawy. Oprócz tego jest cała baza turystyczna: noclegi, gastronomia.
Więcej znadziesz na stronach
www.trzykultury.org www.zielonyrower.pl
Jest tworzone przez społeczników, ludzi z branży turystycznej, pracuje nad nim lokalna społeczność. Od pomysłu do obsługi to działania miejscowych. Pieniadze są pozyskiwane z projektów. Praca zespołu to wkład własny.

GB - 2008-08-02, 19:28

1. co oznacza skrót: "fr."???
2. dalej nie rozumiem pojęcia "ekomuzeum". Bo to co opisujesz - cytując zapewne folder - to ciekawe miejsca (związane z kulturą materialną i duchową), warte odwiedzenia podczas podróży jakimś szlakiem. "Tematycznym".
3. Całkowicie nie rozumiem przedrostka "eko"...
4. To nie są zarzuty do Ciebie - a przynajmniej nie tylko...
5. Jak się mają poszczególne "elementy" (eksponaty?) tego ekomuzeum w stosunku do zabytków, pomników przyrody, rezerwatów?
6... co z tą ropą?

pozdrawiam
gb

lucyna - 2008-08-02, 19:41

Przepraszam musiałam przerwać pisanie. Przyjechał sklepik z mrożonkami. W takich wypadkach muszę rzucać wszystko i iść z psem na zakupy. Kiedyś nie chciałam wypuścić Kretyna, pogryzł z rozpaczy i złości drzwi.
1. Fragnent.
2. Szlak tematyczny to coś innego. Tylko trasa. W przypadku ekomuzeum towarzyszą Ci w spacerze miejscowi. To także integracja lokalnej społeczności. W Lutowiskach powstała w ramach projektu izba muzealna w szkole. Dzieci miały warsztaty. Gdy usłyszałam, że pod okiem jednego z etnografów interesujacych się kulturą żydowską zajmowały się wycinankami to krzyknęłam: ja też tak chcę. To także spotkania z miescowymi, możesz wejść do szkoły i dzieciaki opowiedzą Ci o swojej miejscowości. Zaprowadzą Cię do arboretum, które same zrobiły nasadzając rośliny rosnące w pobliżu wsi. Moga pokazać Ci, gdzie można spotkać turkusowgo padalca lub zaskrońca w odmianie barwnej czarnej. Pani z sąsiedniego domu może sprzedać Ci soroczkę lub krywulkę albo nauczyć haftu regionalnego.
3. Eko- jutro zapytam się na szkoleniu dlaczego.
4. Jakie zarzuty? Ekomuzea są w cąlym kraju i w kilku innych państwach.
5. Nie rozumiem.
6. Ropa - za chwilkę tym się zajmę. Lody mi się rozpuszczają.

lucyna - 2008-08-02, 20:00

" Co najciekawsze nafta wytryska w Uhercach grubym strumieniem, jakby studnia artyzyjska i to w nadzwyczaj regularnych odstępach czasu. Co 15 minut wytryska przez niejaki czas słup ropy dostateczny do napełnienia pięciu beczek-następnie ustaje, aby po kwadransie znowu rozpocząć tę samą czynność. Dziurę tę 150 m głęboką wyświdrowali amerykańscy robotnicy, sprowadzeni z Kanady po sześciu dniach.... w tak znacznej ilości, że formalnie zalewa Uherce, nie można nastarczyć naczyń. "
Gazeta Narodowa Lwów 1884 r.

vm2301 - 2008-08-02, 22:40

co oznacza skrót: "fr."???


Może fragment?


Strona 1 z 21, 2